Podsumowanie 2013 roku.

Dzisiaj zrobię małe podsumowanie, bo jak tradycja to tradycja. Jak widać to już moje trzecie podsumowanie całego roku, ale ten rok był najsłabszy. Wiadomo wielkie przeszkody, wielkie zmiany, wielkie chęci ale niewielkie ilości czasu do bawienia się w tworzenie. Z postanowień noworocznych z zeszłego roku wyszedł klops, dlatego chyba nie warto ich składać, niech się życie toczy tak jak musi. Żadnych postanowień na ten rok, no może tylko to, że będę się starał dokończyć te prace, które są zaczęte. Wiadomo. Moja mama mi suszy głowę, że mam bałagan to będę się starał go zmniejszyć, ale nic wielkiego nie obiecuję. Zobaczymy jak to będzie w 2014 roku. Obiecanki skakanki, bo przecież wiadomo jak to bywa z nimi. Zanim dojdziemy do podsumowania, chciałem pokazać jeszcze jedną pracę z 2013 roku. Są to ściereczki kuchenne, które są prezentem dla pewnej wyjątkowej osoby. Moja mama je uszyła, a ja ozdobiłem szydełkową koronką.



Wiem, że ścierka to tylko ścierka, ale chciałem, żeby były trochę bardziej wyjątkowe.



Teraz podsumowanie obrazkowe. Jeśli ktoś ma czas zapraszam do oglądania. Po kliknięciu w wybrany obrazek pojawi się cała notka ze zdjęciami.



Jak widać w 2013 roku zostałem pochłonięty przez szydełkowe serwetki. Używałem ich nawet do kartek. Szydełko mnie wciągnęło nie ma co ukrywać. Rok 2013 zleciał szybko, był z niespodziankami, ale ja bym wolał, żeby był spokojny i bez takich niespodzianek. Może 2014 będzie taki spokojny, zdrowy i bez wielkich wygłupów.
Tego wszystkim życzę, Kuba.

Trochę wiosny tej zimy.

Dzień dobry. Nareszcie jestem! Miałem na Święta wyjechać, ale niestety życie potrafi zaskakiwać i wylądowałem w szpitalu, tym razem było poważnie, ale już wróciłem i jest dobrze. Tylko jak wróciłem do domu to czułem się jakiś ogłupiały, bo jak się ciągle siedzi w szpitalu, a potem się wróci do domu, to wszystko jest jakieś dziwnie małe. Moja mama to ma ze mną same kłopoty. Szkoda, że się nie można od nowa zaprogramować i żeby człowiek był całkowicie zdrowy i nic mu nie dolegało. Może w przyszłości wynajdą jakieś takie aparaty, że człowiek wchodzi chory, a wychodzi całkiem zdrowy. Ale wtedy Firma zdrowia by całkiem zdechła, więc to chyba niemożliwe, ale pogdybać można.
Dziękuję za wszystkie komentarze i za cierpliwość. bo gdy mnie nie było to nie miał kto ich akceptować. Automat bloggera, który ma zaprogramowane wpisy publikować, jeszcze nie jest taki mądry, żeby odróżnić samodzielnie spam od komentarzy i je zaakceptować. Może firma blogger o tym kiedyś pomyśli.
A dzisiaj mam do pokazania mały drobiazg, bo jeszcze się nie za bardzo oswoiłem z robótkowaniem po powrocie. Ręce mnie jakoś przestały słuchać i nie mogę wysiedzieć w jednym miejscu dłużej niż kilkanaście minut, chyba mi wszczepili jakieś ADHD i jestem bardziej roztargniony.
No dobrze dość gadu gadu bez ładu i składu. Oto słoiczek z różyczkami.



Wiem, że to mało zimowe zajęcie, ale i pogoda jakaś jest niezbyt zimowa.



Różyczki są bardzo malutkie, mniejsze nawet od 10gr i chociaż tego nie widać to jest ich bardzo dużo. Po 200 sztukach już mi się odechciało liczyć dalej.



Górę słoika ubrałem w narzutkę szydełkową i ozdobiłem tymi różyczkami. Jest to narzutka zawiązywana na kokardkę, żeby się lepiej trzymała na słoiku.



Mam nadzieję, że będzie to miły prezent dla kogoś, kto robi karteczki i używa kwiatków, a słoik może się przyda potem na coś innego jako opakowanie.
Wszystkim życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Samych miłych chwil i wiele uśmiechów, Kuba.