Zimowo.

Dzień dobry. Dzisiaj kartka eksperymentalna.



Połączenie błękitów z brązami.



Całość poprószona iskrzącym śniegiem.



Papier z firmy BoBunny jednej z moich ulubionych firm.
Jeśli widać ten wpis, to znaczy, że Kuba jeszcze nie wrócił, a notkę wklejam ja automat. Dziękuję za cierpliwość.

Magnetyczny prezent.

Dzień dobry. Wczoraj pokazanie tego magnesu było niemożliwe, bo to prezent. Dzisiaj już można go pokazać. Oto magnes na lodówkę.



Jest wielowarstwowy i daje to efekt 3D.



Lodówka bardzo się cieszy. Taki żarcik.



Wielkie pozdrowienia dla porannych zaglądaczy. Automatyczny sekretarz Kuby.

Skarpetka.

Witam wszystkich odwiedzających, dzisiaj skarpetka na prezenty. Jest to zawieszka i kartka w jednym.



Ozdobiona jest ta skarpeteczka quillingowymi gwiazdkami.



Te gwiazdki są bardzo łatwe i szybkie w wykonaniu, nawet dla początkujących.



Wszystkim odwiedzającym, bardzo spokojnych Świąt, pięknych chwil i wiele uśmiechów oraz ładnych prezencików wieczorem. Nie muszą być w skarpetach tylko w pięknych i błyszczących opakowaniach.



Wciąż pracujący Automatyczny sekretarz Kuby.

Pudełko na prezent.

Dzisiaj z innej beczki, mini przepis na pudełko, bo mamy czasem mały problem z pakowaniem prezentów. Prawda?




Niestety nie mam zdjęcia jak pudełko wyglądało przed, ale nie trudno się domyślić, że było kolorowe, bo to pudełko jest od lampki. Każdy ma domu jakieś pudełko, które się nadaje do oklejenia. Potrzebujemy jeszcze tylko kawałek tapety, nożyczki i klej. Problem rozwiązany.



Moje pudełko jest oklejone z każdej strony. Proszę zobaczyć.



Nawet pod spodem.



Przykłada się papier tak, jakby się pakowało prezent i skleja się dokładnie wyrównując, żeby nic nie odstawało. Teraz już tylko wystarczy na koniec zawiązać kokardę i gotowe. Mam nadzieję, że przydał się ten pomysł i jeszcze ktoś zdąży przed gwiazdką.



Takie oklejone pudełko może służyć do innego celu na przykład do przechowywania różnych rzeczy. Recycling jest teraz bardzo w modzie.
Wielkie pozdrowienia dla wszystkich odwiedzających i spokojnych przygotowań do Świąt.
Notka wklejona przez automat.

Czerwona kartka.

Witam się ze wszystkimi to znowu ja automat. Chyba mi w udziale przypada pokazanie wszystkich czerwonych kartek, bo same czerwone pokazuję, ale jestem automatem, więc nie mogę wybrzydzać, ale to chyba nie fair.



To kartka przestrzenna, drzewko jest zrobione z kilku sklejonych ze sobą choinek.



Nawet mi się podoba to drzewko, chociaż ja jestem tylko automatem, więc się nie znam.



Czy jeszcze ktoś ma takie samo zdanie?



Automatyczny sekretarz Kuby.

Z iksowaną choinką.

Pik, piiik, piiik. Przepraszam za usterki, tu automatyczny zastępca szeryfa. Szeryfa nie ma, ale ja jestem. Relacja będzie dzisiaj krótka, bo jestem od pokazywania, a nie od gadania. Dzisiaj wprogramowane mam pokazanie tej oto następnej kartki świątecznej, więc pokazuję. Z przodu.



Z jednego boku.



I z drugiego boku.



Pokazywał dla Państwa automat. Piiik, piiik...
Transmisja zakończona.

Kartka z wiankiem.

Pik, pik to ja automat. Kuba zniknął na jakiś czas i mnie znowu zaprogramował. Dobrze, że istnieję i zabawiam gości, jak nie ma gospodarza. Gdyby nie ja to wszyscy by zapomnieli o tym miejscu, a tak to chociaż ja robię jakiś sztuczny tłok. Dostałem instrukcję, że na dzisiaj w menu jest do podania kartka świąteczna.



No to podane, odfajkowane.



Wielce mi było miło znowu się pojawić, bo od wakacji byłem bezrobotny. Do następnego razu. Zapraszam i już zaczynam odliczanie.
Automatyczny Automat Kuby.

Zawieszka świąteczna.

Dzień dobry. Dzisiaj przedstawiam zawieszkę-tag.



Z tyłu napisałem życzenia, ale można ją powiesić na choinkę, bo ma sznureczek. Taka inna opcja kartki świątecznej i zawieszki w jednym.



Ta zawieszka jest dla kogoś bardzo miłego, kto uwielbia kolor zielony. Nie zdradzę z imienia dla kogo, zresztą i tak pewnie już doleci za chwilę przesyłka i wszystko stanie się jasne. A chwilowo niech tylko będą domysły.



Trochę pędzi ten czas za szybko jak dla mnie i od następnej notki włączam automata, bo pochłonie mnie trochę życie przed świętami, mam nadzieję, że uda mi się zaglądnąć jeszcze przed Wigilią, ale jakby coś to automat ustawiony i niech trochę też popracuje i poprzykleja trochę notek. Mam nadzieję, że mój automat też da się trochę lubić, na wakacjach dobrze się spisał.
Wszystkim życzę Spokojnych i Radosnych Świąt. Trochę dobrego jedzonka i trochę prezentów, ale dużo spacerów i miłych uśmiechów. I na zakończenie taka myśl. Proszę nie kupować zakupów na ostatnią chwilę 24-grudnia, bo w sklepach są biedne Panie, które muszą pracować wtedy, a chyba każdy chce szybko iść do domu świętować ze swoją rodzinką, one też.
Pozdrawiam Panią z Lidla tą z czarnymi włosami, która jest zawsze dla mnie miła i uśmiechnięta i siedzi zawsze w kasie numer 1.
Bardzo pięknej pogody i wiele radości z nadchodzących Świat, Kuba.

Zimowa kartka.

Wreszcie weekend, upragniony i wytęskniony, długo oczekiwany, ale co z tego, jak moja mama kazała mi sprzątać mój bajzel, który mi wcale nie przeszkadza. Człowiek to ma ciężkie życie, ciągle sprząta, uczy się, a przyjemnie sobie posiedzieć i nic nie robić to nie może, bo obrośnie w kurz i pył i sadło. Chciałbym, żeby się samo posprzątało, bo jakoś mnie nie ciągnie do Syzyfowej pracy. Następny tydzień same sprawdziany i kartkówki już są zapowiedziane z wyprzedzeniem, to będą strasznie ważne oceny, takie ważne jak prawie matura. Tylko że to tylko semestr, a nauczyciele znowu robią z tego wielki alarm. Szkoda że nie ma w szkole przedmiotu Poczucie Humoru, przydałby się. Przecież jak się ktoś nie uczył od początku to i tak nie nadrobi w jeden weekend. Prawda? Dobra dość o szkole, piękny mamy weekend co nie? Coś bym porobił, ale mi się nie za bardzo chce.



Dzisiaj zimowo, bo u nas pogoda na plusie. Nie żebym się tym jakoś martwił, bo nie lubię mrozu, ale zimno jest na tej kartce, aż się domki do siebie tulą.



Papier na kartce to Melissa Frances, spodobał mi się ten papier od pierwszego zerknięcia. Długo go trzymałem, aż wreszcie postanowiłem, że pora wypchać ptaszka z gniazda.



Wiem, że pewnie wszyscy nauczyciele, którzy zaglądają na mój blog załamują ręce, że nawet gramatyka się do mnie nie przyznaje, że mnie zna i wiele innych wyrażamsów moich nie istnieje w języku Polskim, ale proszę mi wybaczyć mam o wiele wyższą średnią z angielskiego, niż z polskiego, przepraszam.
Aha, jeszcze jedna sprawuszka. Bardzo dziękuję za wszystkie zaproszenia do współpracy z firmami i tak dalej. Bardzo mi miło za takie wyróżnienie, ale muszę odmówić ponieważ niestety współpracując i tworząc projekty dla tych wspaniałych firm, nie znajdę już czasu na własne życie. Do tego nauka i chodzenie do szkoły. No z czegoś bym musiał zrezygnować, najchętniej bym rzucił chodzenie do szkoły, bo nie lubię rano wstawać.
Z wielkim ubolewaniem więc, nie przyjmuję zaproszeń i nie będę się kontaktował w tych sprawach, dlatego nie ma na blogu mojego e-maila. Oczywiście to nie znaczy, że nie będę tworzył dla moich blogowych przyjaciół. Uf, ale się nagadałem.

Wszystkim życzę pięknej pogody takiej, jakiej sobie każdy zażyczy. I wiele uśmiechów, bo za nie tak długo Święta!
Dzisiaj piątek trzynastego, ja uwielbiam, kto ze mną?
Kuba.

Pudełko szufladkowe.

Dzień dobry. Wpadam na trzy minutki, bo jutro mam sprawdzian z całego działu z Przyrody, więc zostały mi ostatnie przypomnienia. Teraz przerabiamy takie geograficzne bzdety jak Parki Narodowe, pas nizin, wyżyn, kotlin, wszystko o morzu i jego zasoleniu jednym słowem można się zesunąć pod stół. Teraz coś milszego.
Dzisiaj przedstawiam takie pudełeczko, które zrobiłem specjalnie na przydasie dla Pewnej miłej Pani.



Pomyślałem, że przydasie będą lepiej się prezentowały, sprezentowane w opakowaniu, niż tak luzem.



Niestety nie mam zdjęć otwartego pudełeczka, ale powiem tylko, że otwiera się tak jak pudełko od zapałek. Chociaż to jest o wiele większe.



Do wykonania użyłem papieru firmowego The ScrapCake z kolekcji "Summer City". Wszystkich bardzo pozdrawiam i życzę żeby jutrzejszy piątek się szybko skończył i żeby nastał wreszcie weekend. Kuba.

Biała.

Dzisiaj znowu serwetka, mogę ją odtajnić, bo trafiła już w nowe rączki.



Schemat ten sam, ale już mi się powoli nudzi, więc trzeba będzie coś wymyślić nowego.



Właścicielka była zachwycona, a ja nie za bardzo byłem zadowolony z efektu, bo w dodatku za dużo mi się wsypało krochmalu do tej serwetki i była sztywna jak deska. No trudno na następny raz będę bardziej uważał.
Siedzę właśnie nad książką "W Pustyni i w Puszczy", a ciężko mi ta lektura wchodzi. Wcześniej przerabialiśmy "Chłopców z Placu Broni" więc wiadomo, że po takiej fajnej lekturze, nudniejsza wchodzi o wiele gorzej, ale co zrobić, trzeba ją do końca przebrnąć i cześć.
Dużo zdrowia i uśmiechów, Kuba.

Zasowiło znów.

Dzień dobry. W tym momencie pewnie niektórzy już się zasępili z powodu tego ptactwa u mnie, a ja się wcale nie dziwię.



W mojej szkole lata już ich całkiem sporo i chwilowo koniec z nimi. W tym momencie można odetchnąć z ulgą. Ciągle nie mam czasu, żeby pokazać inną sowę i wiele innych rzeczy, ale robię co się da, żeby wygospodarować trochę na robótki. Kilka rzeczy się tworzy po kątach, ale to prezenciki więc jeszcze nie mogę ich ujawnić. Chwilowo musi wystarczyć to co pokazuję, czyli nic ciekawego.
Samych spokojnych chwil, Kuba.

Fioletowo.

Dzisiaj przedstawiam serwetkę z pokazywanego już schematu, który najbardziej mi się podoba jeśli chodzi o serwetki.



Najlepiej mi się z tym schematem pracuje, a w dodatku za każdym razem ta serwetka jest inna, a niby ten sam schemat.



Czasami zmieniam sobie zakończenie, żeby spróbować czegoś innego i tak mam już trochę inną serweteczkę. Mam bardzo dużo robótek na warsztacie, ale z czasem mam trochę krucho, bo szkoła i sprawdziany, kartkówki, przepytywania, lektury, zadania domowe i tak dalej i tak dalej. Aż się czasem człowiekowi ciśnie żeby powiedzieć oranyalekanał.
Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo spokoju, Kuba.

Świątecznie.

Oficjalnie ogłaszam, że u mnie już też się zaczyna sezon Świąteczny. Taką karteczkę zrobiłem w wolnej chwili.



Dużo fioleciku, bo fiolet ostatnio jest modny i coraz więcej osób zaczyna za nim przepadać. Ja oczywiście nadal przepadam za turkusowym, bo ja jestem tradycjonalistą i nie lubię zbytnio zmian.



Powiem też, że nawet mi się ta fioletowa karteczka podoba, ale bez przesady, nie będę jej za mocno chwalił, bo trzeba zachować trochę skromności.



Ruszają przygotowania do Świąt, nawet w sklepach już się przyozdobili, wiele choinek przy domach już jest ubranych w lampki. A jeszcze nie tak dawno temu wisiały flagi na 11-listopada. Sam robiłem do szkoły, ale to już się wydaje tak dawno temu.



A jak idą przygotowania do Świąt w innych miastach? Czy też jest już bardzo Świątecznie?
Wiele radości i samych miłych chwil, Kuba.

Sowy na dokładkę.

Napisałem w poprzedniej notce, że te sówki nie są zbyt fajne, ale tylko dlatego że wolę prace bardziej skomplikowane, a te sowy są takie bardzo proste. Zwyczajnie dlatego, że jak się robi coś w większej ilości to lepiej zrobić proste, bo przy skomplikowanych gdzie trzeba się mocno nawycinać ręcznie różnych szczegółów można paść na zęby ze zmęczenia. Dlatego te sowy do szkoły są jako takie, ale będę niedługo robił inną wersję tej sówki i wtedy dopiero wszyscy zobaczą różnicę i powiedzą że miałem rację.



A przed nami listopad. Nie lubię listopada, bo często jest zachlapany i podgniły. Trudno przeżyję, oby szybko mijał i żeby nastał grudzień. Zdecydowanie wolę grudzień, ale chyba wszyscy go lubią.
Wszystkim odwiedzającym wiele pogody ducha, bo na pogodę w przyrodzie nie ma co liczyć. Kuba.

Sowy.

Dzień dobry. Dzisiaj chciałem pokazać znowu pracę z papieru i do szkoły. Takie sówki już pokazywałem w poprzednim poście, ale dzisiaj są w innych kolorach i fruwają po pracowni j.polskiego.



Moim zdaniem nie są zbyt fajne, bo są takie proste, ale mam zamówienie na kolejne, więc jeszcze pewnie trochę poprzynudzam i pokażę w najbliższej przyszłości inne.
Wszystkim dużo zdrowia w tym kończącym się wreszcie październiku.
Dużo uśmiechów, Kuba.

Zaległości!

Dzień dobry. Jak widać w tytule, zaległości to ostatnio moje drugie imię, bo narobiłem ich sobie w życiu ostatnio. Na blogu bywałem mniej bo narobiłem zaległości w szkole, bo wiadomo jak to jest, jak stan zdrowia podupada. Narobiłem zaległości towarzyskich, bo wiadomo jak się ma zaległości w szkole to są jakieś priorytety. I w ten oto sposób człowiek nie może nad wszystkim zapanować, bo ciągle jest się w tyle. Chciałbym zaznaczyć, że ciągle coś robiłem, jak nie miałem gorączki, a jak miałem gorączkę to ona ze mną wygrywała i plan pokazywania wszystkiego na blogu spadał w przepaść.
Dzisiaj pokażę niezbyt rewelacyjne dzieła, bo wiadomo są do szkoły.
Pewnie tym którzy nie lubią Halloween znowu będę wrogiem, ale to nie moja wina. Przecież w szkole chyba wiedzą co robią, skoro zadają takie prace do wykonania. Na początek sówki.



A teraz plakat. Plakat ten jest po angielsku, bo to na j.angielski.



Jeśli ktoś nie zna angielskiego to powiem tylko tyle, że chodzi o to, kiedy się obchodzi Halloween i co to święto oznacza dla Amerykanów w dzisiejszych czasach.



Halloween nie ma nic wspólnego z czczeniem szatana, jeśli komuś to chodzi po głowie, ale nie będę w kółko tego tłumaczył tylko trochę niegrzecznie z mojej strony, odeślę do zapoznania się z historią.





Zrobiłem to zadanie jak umiałem, jeszcze nawet nie wiem co dostałem. Może nic, bo jaka praca taka płaca.
Pozdrawiam wszystkich bardzo miło i dużo zdrowia, bo wszystkim jest ono potrzebne. Kuba.

Wspominki.

Dzień dobry. Straszliwie dziękuję za wszystkie miłe słowa kiedy mnie nie było. Jak ja się ucieszyłem, że miałem tyle komentarzy, bo wiadomo że nikt nie lubi mówić do automatu. A tu taka niespodzianka i nawet automat został pochwalony za dobrą robotę. W dodatku zrobiłem tą próbę i się dobrze spisał więc to taka też reklama dla blogspot.com i wielki ukłon i uścisk ręki dla Pani Dyrektorki od blogspot.com Thank you very very much.

A na sierpniowych wakacjach było pięknie, rewelacyjnie i lepiej nawet niż za pierwszym razem.



Pojechałem znowu na Warmię, bo żyje się raz i szkoda czekać do następnych wakacji. Zaproszony zostałem, bo dobrych gości to miło gościć podobno. Chociaż ja słyszałem że dobry gość to taki, co przyjedzie raz na rok. Widocznie te powiedzonko to tylko banialuki.



U Cioci Teresi zawsze jest wesoło i uroczo więc nigdy nie odmówię i jadę przez te pół Polski, bo żyje się przecież raz. Tabletki Loco Moto dają radę bo są ziołowe i zasysam 25 sztuk przez cały pobyt w pociągach. To są tabletki z imbiru i na mnie działają więc polecam, ale lepiej je kupić w aptece a nie w Herbapolu, bo ceny się trochę bardziej różnią. Trochę jest mi smutno, że już po wakacjach i musiałem wrócić. Zostawiłem wszystko co radosne a przywitałem wszystko co szare i granatowe. I zamiast się trochę ucieszyć że to już znowu do przodu to zdecydowanie żałuję, że czas się skończył.



Odwiedziłem sporo nowych miejsc, byłem w Lidzbarku na zamku, w skansenie w Olsztynku, w Muzeum etnograficznym w Pieniężnie, w Głotowie i na grillu u Pani Danusi na działce w Dobrym Mieście. Nad jeziorem byłem na rybach z Panem Leszkiem i złowiliśmy taaakie ryby.



No za wielkie to one nie były, było ich trzy. Jedną wypuściliśmy, bo to było jeszcze małe rybne dziecko, drugą też, a trzecia nam sama nawiała i w sumie wróciliśmy z pustymi rękami do brzegu, ups.



Ale nie martwiliśmy się tym wcale, bo i tak i tak było rewelacyjnie.





Jeszcze kilka zdjęć z wycieczki na zamek w Lidzbarku.



Te oczywiście z najciekawszymi eksponatami, bo zdjęć mam całą furę, ale wiadomo, że nie będę wszystkich pokazywał.



Jednak najbardziej mi się podobało w zbrojowni.



Świetna wycieczka w super towarzystwie, bo byłem z Ciocią Teresią i Panem Krzysiem, który jest synem Pani Danusi i Pana Leszka.





A teraz kilka zdjęć ze skansenu w Olsztynku. To dopiero były retro klimaty.



Byłem z Ciocią Teresią i z Panią Danusią i z Panem Krzysiem. Bardzo polecam jeśli ktoś chce się skusić i pojechać. Rewelacyjnie tam jest. A jakie świeże powietrze.



Pobawiłem się trochę w kuchni w starodawnego kucharza.





Na serio to ludzie kiedyś mieli ciężkie życie. Żeby ugotować obiad musieli rozpalić w piecu i nosić wodę ze studni, albo z rzeki, ale ja bym nawet mógł tam mieszkać, tylko że nie było łazienki, a to już trochę kłopot.



A tak wygląda starodawna wypasiona bryka. I bardzo ekologiczna. Silnik poszedł jeść trawę.



Były to bardzo, bardzo rewelacyjnie spędzone wakacje. Bardzo dziękuję Cioci Teresi za gościnność i pyszne jedzenie i wspaniałemu Wujkowi Stasiowi za nasze rozmowy i Panu Mariuszowi za wspólnie spędzany czas i opowiadania oraz Pani Danusi Stryjnej za miłe chwile, Panu Leszkowi i Panu Krzysiowi za świetne wycieczki niezapomniane.



A tu stuknął nam już wrzesień, a właściwie koniec, a ja już zaliczyłem pierwsze przeziębienie, wszystko przez wf na dworze. Teraz znowu jestem chory, bo chyba to przeziębienie się przeziębiło, ale dochodzę do siebie. Jakoś to będzie. Wszystkim życzę dużo zdrowia i oby do lata, bo ten wiatr i deszcz daje trochę w kość, Kuba.