Sylwestrowo.

Ironia mojego losu jest taka że się rozchorowałem i to na maxa. Czuję się straszliwie słabo, tak słabo że nawet porządnie zębów nie mogę umyć. Mam lekarstwa i straszliwy kaszel i katar i boli mnie cała głowa. Żegnam ten stary rok i się cieszę że się kończy bo był ciężki. Nowy rok będzie bardzo dobry innego wyjścia nie ma. Przepraszam, że nie zrobiłem podsumowania całego roku bo takie są zwyczaje. Czuję ze wszystkich stron tylko smutek jak go wspominam i zmęczenie. Może to przez chorobę, ale ten rok nie był świetnym rokiem, bo jak już jedna sprawa się udała to inne dwie sprawy zawaliłem. O mało nie zawaliłem też pisania bloga, to taka mała sprawa ale już nie czuję tak jak kiedyś że blog był dla mnie najważniejszy. Ludzie się zmieniają i ja się też zmieniłem, ale mam nadzieję że wszystko będzie od nowego roku lepiej. Życzę wszystkim żeby rok 2013 był lepszy od 2012, a jak ktoś miał dobry i tak i tak, to musi się przygotować że będzie jeszcze lepiej. Wszystkim tego życzę i jak wytrzymam do 24:00 to będę zaciskał kciuki żeby się spełniło. Żeby rok 2013 był bardzo kolorowy jak te różyczki, które skręcałem ostatnio.





A na dzisiaj miłego tańczenia smacznego szampana i samych radosnych chwil, Kuba.

Przeżyliśmy koniec świata!

No to można schować te zestawy do przetrwania i tak dalej. A nie mówiłem, że ten kalendarz Majów to była podróbka? Sensacja na pierwsze strony do gazet, żeby ludzie się zmartwili. Wszystkim którzy się martwili to pewnie spadł z serca wielki kamień. Ja myślę, że jakby miał być ten koniec świata, to by nam nie powiedzieli, żeby nie robić paniki. Oglądałem film o katastrofie i w tym filmie rząd utajnił przed ludźmi kataklizm, bo wiedzieli, że nikt się i tak i tak nie uratuje. To myślę, że to działa podobnie w życiu.
Mam wreszcie trochę wolnego czasu, który tak do końca to on wolny nie jest, bo pomagam w przygotowaniu do Świąt i tak dalej, ale już za kilka godzin będę spokojnie odpoczywał.



Życzę wszystkim bardzo dużo spokoju i samych smakołyków i wiele samych miłych chwil świątecznych z Rodzinką.
Najlepszych Świąt! Kuba.

Czekając na Święta.

Czekałem już od października i powoli robiłem takie karteczki jak tylko miałem wolną chwilę.



Chciałem wygrać z czasem, ale on wygrywał bardziej ze mną niż ja z nim. Papierkowe plany zawsze musiałem odkładać, bo sprawdzian, albo test, albo coś i tak w kółko. Ciężka jest ta czwarta klasa, ale nie przez naukę, tylko raczej przez ilość tego wszystkiego. O wielu sprawach już dawno wiedziałem, ale i tak trzeba było poznawać inny punkt widzenia. No przedstawię taki przykład: Ja na przyrodzie mówię, że bakterie się rozmnażają przez mitozę, a Pani mówi: "Nie Kuba, bakterie się dzielą i każda z nich rośnie bardzo szybko, a potem one też się dzielą i mogą żyć oddzielnie", a ja mówię, "No tak właśnie, to mitoza", a Pani "Nie Kuba, masz odpowiadać tak jak ja mówię, bo słowa mitoza nie ma w podręczniku". Oj ciężkie to życie, nie można powiedzieć krótko, że "mitoza", tylko trzeba jakimś tekstem z książki dla przedszkolaków. Męczy mnie takie myślenie, ja wolę od razu podchodzić naukowo, a muszę najpierw się nauczyć myśleć jak przedszkolaczek i to mnie męczy, bo zamiast iść na przód to muszę się cofać. O tym jak się dzielą bakterie i różne komórki wiedziałem już jak miałem 7 lat, bo zwyczajnie się tym interesowałem, zresztą oglądało się Discovery i tak dalej. Teraz się okazuje że ta wiedza, musi poczekać jeszcze kilka lat, bo w książce nie ma takiego słowa. Jeden koleżka pupilek, powiedział w klasie że ja jestem fantasta i wymyślam coś co nie istnieje. Wszyscy w klasie się zaśmiali. Ciekawy jestem jak będzie się czuł, kiedy wreszcie odkryje, że ja nie jestem żadnym fantastą, tylko wiem trochę więcej niż on teraz.
Już za kilka dni wolność od męczącego myślenia na około, będę mógł być wreszcie sobą!
Dzisiaj przygotowuję się do testu z angielskiego na jutro. Z Historii już po teście, mamy teraz oś czasu, łatwizna. Z matematyki mamy bardzo łatwy rozdział, bo geometria, więc luzik.
Wszystkim życzę żeby każdy dzień oczekiwania na Święta był bardzo udany, Kuba.

P. s.
Chyba wypada zmienić już to zdjęcie w blogu, bo urosłem od tamtego czasu. Czy ktoś może ma trochę czasu żeby się ze mną podzielić? Szkoda, że czasu nie można dzielić za pomocą mitozy.

Witam w grudniu!

Nie wiem kiedy się skończył Listopad. Zleciał tak szybko zanim zdążyłem powiedzieć "jesień". Jeszcze chwila i przyjdą święta. Normalnie klops! A ja jakoś nie mam czasu za dużo ostatnio, bo dużo nauki jest i sprawdzianów i mój blog trochę poszedł na dalszy plan. Wszystko się zawaliło. Chciałbym częściej zaglądać, ale blog to hobby, a obowiązki to nauka i tego się trzymajmy. Dziękuję za wszystkie wyróżnienia, których nie odebrałem, bo nie miałem głowy jakoś wymyślać tych wszystkich pytań. Chyba się stałem bardziej leniwy, bo jak miałem wolniejszą chwilę, to mi się zwyczajnie nie chciało mówiąc szczerze i za co przepraszam. Moja głowa ma za duże przeładowanie nauką i normalnie sama się doprasza żeby odpoczywać jak tylko jest chwila. Jak się relaksowałem, to zrobiłem kusudamę.



Chwilowo jest tylko jedna i raczej się nie zapowiada żebym dorobił ich więcej, bo długo mi zeszło. Zrobiłem ją z kwadracików 4cm na 4cm. Myślałem ze można je robić jakoś szybciej, ale jednak jest to praca pracochłonna. Może na następny rok. Teraz trenuję grę na flecie, to zadanie na muzykę. W tamtym tygodniu uczyłem się na pamięć "Mery miała owieczkę", poszło mi bardzo szybko, bo to łatwy utwór. Na poniedziałek muszę grać na pamięć "Stary Donald farmę miał". Moja mama ma opłakany stan słuchu przez ten flet. Powiedziała że na czas prób to najchętniej pójdzie na jakieś zakupy czy coś. No ale żarty żartami, a trenować trzeba. Ciekawe jaki utwór będzie następny, bo szczerze mówiąc już umiem grać kolędę "Bóg się rodzi" ale przy tym szczęściu co ja mam pewnie będzie inna. Nie wiedziałem że to taki łatwy instrument, myślałem że gitara jest najłatwiejsza. Zaczynam mieć marzenie o klarnecie, ale to jeszcze czas żeby o tym myśleć. Moja mama bardzo lubi skrzypce, mi też się podobają, ale chyba są za trudne raczej, bo można sobie pomylić chwyty i jeszcze smyczek trzeba wiedzieć jak nim piłować te struny i jeszcze się boję, że by mnie chyba bolała od grania broda. Zresztą to nie ważne. Czy ktoś jeszcze nie słyszał o końcu świata?

Ten koniec świata tak jakoś w nas uderza ciągle, cały czas o tym wszyscy mówią, że aż człowiekowi się robi zmarszczka na czole z tego. A moja mama się z tego wszystkiego podśmiewa i mi mówi żebym nie wierzył, bo to są brednie. Już tak straszyli ludzi w 2000 roku i jakoś wszyscy przeżyli ten koniec świata wtedy. Teraz też przeżyjemy. Tylko tak sobie myślę że szkoda trochę że wciągają w to wszystko niewinnych Majów i teraz Majowie stracą reputację przez te ploty o końcu świata. Ja się interesowałem historią Majów, Inków zanim jeszcze te plotki o końcu świata się pojawiły i to niesamowity lud i bardzo pomysłowy. Teraz jak ktoś nie zna historii to pomyśli że Majowie to jakieś oszołomy. Szkoda że tyle zasługi i dobrej historii jakiś Pudelek przekreślił, a ludzie w to tak uwierzyli w ten cały koniec świata, że nawet w sklepie o tym słyszałem, jak ludzie rozmawiali o tym i to w dodatku tak na całkiem serio. Jakaś Pani powiedziała że nie będzie płacić rachunków za grudzień, bo i tak będzie koniec świata. Tak sobie tylko pomyślałem że co będzie wtedy jak ten koniec świata nie nastąpi, ale będzie niektórym ludziom łyso. A jak nastąpi to tej Pani i tak się nie przydadzą te pieniądze z tych rachunków, bo co sobie kupi? Trochę tlenu? A może jakiś bilet na inną planetę? Może kiełbasę popromienną, która świeci w ciemności? Powodzenia z takim myśleniem. Tak sobie myślę że kto ma zamiar przeżyć następny koniec świata to na sto procent przeżyje. Ja mam zamiar przeżyć i bronić Majów, bo ten kalendarz który odkrył jakiś gamoń to była na sto procent podróbka.
Dobrego dnia wszystkim, proszę nie wierzyć we wszystko co mówią, bo telewizja kłamie dla robienia sensacji, żeby ludziom się nie nudziło i żeby mieli temat numer jeden na pogaduszki i zamartwianie się, bo ludzie uwielbiają się martwić bzdurami.
Dużo uśmiechów i samych miłych chwil, Kuba.