Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaszki. Pokaż wszystkie posty

Przepis na kaczkę.

Kto chciałby zrobić kaczuszkę? Na przykład na kartkę Wielkanocną. Miały te kaczki być kurczakami ale dzióbki zrobiłem im kacze, bo się nie zastanowiłem i oto efekt roztargnienia.



Te kaczuszki są bardzo proste. Użyłem do ich zrobienia trzech dziurkaczy, ale można też elementy wyciąć nożyczkami. Na przykład głowę kaczki i brzuszek ja wycinałem ręcznie. Ale jeśli ktoś ma dziurkacz kółko na głowę i dziurkacz jajko na brzuszek to wyśmienicie i będzie jeszcze szybciej.
Jak już mamy wyciętą głowę i brzuszek to czas na łapki. Ja zrobiłem łapki dziurkaczem śnieżynką.



Oczywiście można też podobny kształt łapek wyciąć nożyczkami, więc w tym celu doradzam, żeby łapki kaczki były równe i jednakowe, trzeba złożyć kartkę na połowę i wycinać dwie warstwy na raz, wtedy łapki wyjdą jednakowe.
Teraz pora na dziób. Ja użyłem dziurkacza, ale myślę, ze ręcznie nie będzie problemu z wycięciem takiego owalu. Proszę zobaczyć.



No to mamy już głowę, brzuszek, łapki i dziób, które wyglądają tak.



Przyszła pora, żeby objaśnić jak skleić dziób, właściwie dokładny opis nie będzie nam potrzebny, bo na zdjęciach widać to dokładnie. Ale gdyby ktoś miał kłopot to oczywiście napiszę, że jedna część dziobu nachodzi na drugą.



Teraz czas połączyć części kaczki. Nie będę sie na ten temat rozpisywał, bo z tym nikt nie powinien mieć kłopotu.



Teraz dodajemy skrzydełka. Ja użyłem dziurkacza, ale jeśli ktoś ma nożyczki ozdobnie wycinające z falbanką, albo jakieś inne to można ich użyć zamiast dziurkacza. Myślę, że gdyby skrzydełka były nawet wycięte normalnymi nożyczkami to też nie będzie źle.
Na zdjęciu pokazałem jak trzeba przeciąć owal, jeśli ktoś ma taki dziurkacz jak ja.



A tak wygląda nasza kaczka ze skrzydełkami.



Oczywiście druga część skrzydełek też się przyda, na przykład dla drugiej kaczuszki.



Teraz bierzemy cienkopis, albo jakiś pisak i malujemy oczy. Ja zrobiłem różne spojrzenia, nawet zezujące kaczki, żeby były bardziej zabawne.



Ta kaczka z bardziej płaskim dziobem to była moja pierwsza, następnym kaczuszkom robiłem dziobki pod kątem i mają takie jakby otwarte. A jedna ma zamknięty, widocznie nic nie ma do powiedzenia.



Dodam jeszcze, że można gotowe kaczuszki pocieniować tuszem, albo kredką. ale nie jest to konieczne.

O wiele dłużej przygotowywałem tą notkę, niż robiłem te kaczuszki. Ale mam nadzieję, że warto było i przyda się ten "przepis na kaczkę".
Moje kaczki nie trafią na kartki tylko pójdą gęsiego na gazetkę do szkoły. No cóż ciężkie jest życie kaczki, niech się uczą.



Moja mama właśnie powiedziała, że już wie dlaczego te kaczuchy mają takie smutne miny. He he...
Kto wie dlaczego?
No to dużo uśmiechów!
Kuba.

Sówki miniaturki.

Dzień dobry. Dzisiaj krótko, bo tylko mam do pokazania gałązkę z sówkami, którą zrobiłem do klasy.




Nic takiego, tylko taka ozdoba na gazetkę.




Jestem ostatnio myślami gdzieś w ciemnej dziupli, mam trochę na głowie. Szykuję się do diagnozy z j.polskiego, mam już kilka sprawdzianów za sobą, kilka przed sobą. Dostałem kilka piątek mało ważnych, jedną szóstkę i to z polskiego przez co musiałem się szczypnąć, bo myślałem że to sen, czwórkę z matmy za sprawdzian i jedną jedynkę z historii. Tak, tak załapałem się na darmowa lufę, bardzo mi głupio, bo głupio ją złapałem. Ale nie będę się użalał, mówi się klops i biegnie się dalej.
Zbliża się wielkimi krokami szpital i jestem przez to jakiś wygaszony i bez humoru. W szkole jest świetnie, oczywiście jeśli chodzi o przerwy, bo wtedy się śmiejemy, opowiadamy sobie bzdury i żremy tik-taki kilogramami. Dziewczyny kupują chrupki w sklepiku, które śmierdzą jak skarpety, ale są całkiem smaczne, tylko potem śmierdzimy wszyscy jak stado skarpet do prania. Szkoda, że to już szósta klasa, będzie mi ich brakowało jak się rozejdziemy po różnych gimnazjach. Ale przed nami jeszcze kilka miesięcy.
Wszystkim zaglądającym wiele zdrowia i złotej jesieni, Kuba.

Zasowiło znów.

Dzień dobry. W tym momencie pewnie niektórzy już się zasępili z powodu tego ptactwa u mnie, a ja się wcale nie dziwię.



W mojej szkole lata już ich całkiem sporo i chwilowo koniec z nimi. W tym momencie można odetchnąć z ulgą. Ciągle nie mam czasu, żeby pokazać inną sowę i wiele innych rzeczy, ale robię co się da, żeby wygospodarować trochę na robótki. Kilka rzeczy się tworzy po kątach, ale to prezenciki więc jeszcze nie mogę ich ujawnić. Chwilowo musi wystarczyć to co pokazuję, czyli nic ciekawego.
Samych spokojnych chwil, Kuba.

Sowy na dokładkę.

Napisałem w poprzedniej notce, że te sówki nie są zbyt fajne, ale tylko dlatego że wolę prace bardziej skomplikowane, a te sowy są takie bardzo proste. Zwyczajnie dlatego, że jak się robi coś w większej ilości to lepiej zrobić proste, bo przy skomplikowanych gdzie trzeba się mocno nawycinać ręcznie różnych szczegółów można paść na zęby ze zmęczenia. Dlatego te sowy do szkoły są jako takie, ale będę niedługo robił inną wersję tej sówki i wtedy dopiero wszyscy zobaczą różnicę i powiedzą że miałem rację.



A przed nami listopad. Nie lubię listopada, bo często jest zachlapany i podgniły. Trudno przeżyję, oby szybko mijał i żeby nastał grudzień. Zdecydowanie wolę grudzień, ale chyba wszyscy go lubią.
Wszystkim odwiedzającym wiele pogody ducha, bo na pogodę w przyrodzie nie ma co liczyć. Kuba.

Sowy.

Dzień dobry. Dzisiaj chciałem pokazać znowu pracę z papieru i do szkoły. Takie sówki już pokazywałem w poprzednim poście, ale dzisiaj są w innych kolorach i fruwają po pracowni j.polskiego.



Moim zdaniem nie są zbyt fajne, bo są takie proste, ale mam zamówienie na kolejne, więc jeszcze pewnie trochę poprzynudzam i pokażę w najbliższej przyszłości inne.
Wszystkim dużo zdrowia w tym kończącym się wreszcie październiku.
Dużo uśmiechów, Kuba.

Zaległości!

Dzień dobry. Jak widać w tytule, zaległości to ostatnio moje drugie imię, bo narobiłem ich sobie w życiu ostatnio. Na blogu bywałem mniej bo narobiłem zaległości w szkole, bo wiadomo jak to jest, jak stan zdrowia podupada. Narobiłem zaległości towarzyskich, bo wiadomo jak się ma zaległości w szkole to są jakieś priorytety. I w ten oto sposób człowiek nie może nad wszystkim zapanować, bo ciągle jest się w tyle. Chciałbym zaznaczyć, że ciągle coś robiłem, jak nie miałem gorączki, a jak miałem gorączkę to ona ze mną wygrywała i plan pokazywania wszystkiego na blogu spadał w przepaść.
Dzisiaj pokażę niezbyt rewelacyjne dzieła, bo wiadomo są do szkoły.
Pewnie tym którzy nie lubią Halloween znowu będę wrogiem, ale to nie moja wina. Przecież w szkole chyba wiedzą co robią, skoro zadają takie prace do wykonania. Na początek sówki.



A teraz plakat. Plakat ten jest po angielsku, bo to na j.angielski.



Jeśli ktoś nie zna angielskiego to powiem tylko tyle, że chodzi o to, kiedy się obchodzi Halloween i co to święto oznacza dla Amerykanów w dzisiejszych czasach.



Halloween nie ma nic wspólnego z czczeniem szatana, jeśli komuś to chodzi po głowie, ale nie będę w kółko tego tłumaczył tylko trochę niegrzecznie z mojej strony, odeślę do zapoznania się z historią.





Zrobiłem to zadanie jak umiałem, jeszcze nawet nie wiem co dostałem. Może nic, bo jaka praca taka płaca.
Pozdrawiam wszystkich bardzo miło i dużo zdrowia, bo wszystkim jest ono potrzebne. Kuba.

Pozdrowienia po Świętach.

Ostatnio mam taki czas jakiś nie za spokojny i nie mogę powiedzieć że byłem wyluzowany i zrobiłem dużo różnych rzeczy ale kilka zrobiłem jeszcze przed Świętami więc dzisiaj je zaprezentuję.



Karteczka z papieru z firmy BoBunny.com Papier poszarpałem i postarzyłem jak zwykle. Kwiatki zrobiłem sam pod kolor papieru a z ptaszkiem trochę mi pomogła moja mama ale tylko trochę bo nadała mu zgrabności. Kwiatki były trochę pracochłonne ale jakoś dałem radę.



Ta kartka nie jest świąteczna bo ja już wolę wiosnę niż taką byle jaką zimę. Mam nadzieję że nowej Pani właścicielce się będzie podobała bo trochę przy tej pracy spędziłem czasu. A nie widać prawda?



Następnie pokazuję że zrobiłem czapeczki całkiem świąteczne z mojego przepisu. A robi się je tak samo jak te czapeczki na Halloween ale bez ronda.



Trochę pokręciłem też śnieżynek i bardzo wiele stokrotek na choinkę. Tym razem zieloniutką bo ta choinka to niespodzianka nie dla mnie tylko dla jednej bardzo miłej Pani.



Na koniec pokazuję zawieszki bombki. Te reniferki narysowała mi moja mama ale wycinałem je sam nożyczkami do paznokci bo są takie bardziej dokładne a te reniferki są trudne do wycinania raczej. I to już na dzisiaj koniec przepraszam że tak mało napisałem ale jakoś muszę się zebrać w garść.
Dobrego wieczoru i samych miłych chwil a za chwilę dobrych snów i samych kolorowych przygód Kuba.

Wymianka z Panią Ewą.

Kilka dni temu umówiłem się z Panią Ewą zakatekdzieciatek.blogspot.com I tak nam wyszło w rozmowie różne takie prywatne sprawy i postanowiliśmy się wymienić. Pani Ewa poprosiła mnie o zakładkę i nic więcej. No jaka to wymianka? Tak sobie pomyślałem. Jedna zakładka to jakiś kawał raczej. Na początek zrobiłem kartkę z manekinem bo coś te manekiny są ostatnio jakieś modne.



A do środka schowałem list który napisałem bo lubię pisać listy. Ale to już pisałem wcześniej to wszyscy o tym raczej wiedzą. Dlaczego wybrałem takie kolory? No właśnie dlatego że Pani Ewa lubi turkus połączony z brązem.



Ta jedna zakładka to mi się trochę rozmnożyła i powstały trzy ptaszki.




Pani Ewa mi napisała że zakładek ciągle ma za mało. No jak to przeczytałem to aż się zaśmiałem bo ja mam normalnie to samo. Czasami czytam kilka książek w jednym miesiącu i zakładam sobie strony papierkami. No wiem wiem ale jakoś ciągle nie mam czasu sobie zrobić zakładek. Ale wracamy do tematu.



Pomogła mi moja mama znowu. Bo moja mama zrobiła szablony od których ja tylko odrysowałem i powycinałem i poszarpałem te ptaszki. No już tradycyjne u mnie to szarpanie papieru. Może nie każdemu się podoba takie postarzanie ale to chyba lepiej wygląda niż taki wycięty papier i już.



Całość zapakowałem w takie oto pudełko które sam zrobiłem całkowicie według mojego przepisu który można znaleźć na moim blogu. Do całości mojego kompletu użyłem papierów z firmy The ScrapCake z kolekcji Lato nad morzem czyli Kolorowe klapki i Wesołe szlaczki. Do tego zrobiłem troszkę potrzebności bo Pani Ewa zaczyna przygodę pod tytułem scrapbooking no to potrzebności mile widziane raczej.



A teraz proszę otworzyć oczy bo to jeszcze nie koniec. Proszę zobaczyć co ja dostałem od Pani Ewy. Po pierwsze takie oto fenomenalne motylki na które mam już nawet jeden pomysł.



No może nie jest to jakiś tam zaraz wielki pomysł ale coś co chciałem od dawna zrobić więc proszę czekać niecierpliwie. Potem rozpakowałem bardziej i znalazłem jeszcze całe stado motylków i naklejek.



I same potrzebności takie jak bibuły w kropki w paski i nawet w kratkę. Nawet nie wiedziałem że takie istnieją. Do tego cały worek klejnotów i korali i kokardy w różnych kolorach i wszystko tak ładnie popakowane i ozdobione.




Ale największą niespodzianką dla mnie był bukiet słodyczy. No normalnie aż mi się zrobiło mega wesoło bo taki miły dodatek. Pani Ewa napisała do mnie w liście że cała ta niespodzianka byłaby nieważna bez takiego bukietu bo tym przecież się zajmuje. No ja się wcale nie spodziewałem słodkości i dlatego to było zaskoczenie.



Ten bukiet był tak starannie owinięty w bibułkę w bardzo ładnym zielonym kolorze ten odcień bardzo lubię. Napisałem że był bo oczywiście już zjadłem całą zawartość i to ze smakiem. A żelki to były zwierzątka na przykład kaczuszki koguty kotki krówki i świnki.



Pani Ewie bardzo dziękuję za takie super niespodziewane prezenty i bardzo miły list i jeszcze muszę powiedzieć że Pani Ewa ma straszliwą cierpliwość do mnie bo ja ciągle piszę jakieś banialuki a Pani Ewa mi odpisuje. To jest bardzo miłe i za to też dziękuję. No i dziękuję też mojej mamie która ma teraz dużo kłopotów ale dla mnie zawsze znajduje czas i mi pomaga z tymi zdjęciami i daje mi trochę złotówek na pocztę. I wszystkim dziękuję że chcą to wszystko czytać i jeszcze zostawiają takie miłe słowa i przesyłają pozdrowienia i miłe myśli. Ja też pozdrawiam wszystkich i przesyłam same miłe myśli.
Dobrego dnia Kuba.