To są moje filcowane kuleczki. Pierwszy raz w życiu miałem w rękach takie czesanki i muszę powiedzieć, że ojeju jakie one są mięciutkie.
Zawsze chciałem spróbować filcowania, ale zawsze jakoś to odwlekałem, bo ja chciałem tylko spróbować czy mi się będzie podobało i nie chciałem całego motka tej wełenki kupić, bo co by było jak mi by się nie udało, co potem z tym całym motkiem? To wyrzucanie pieniędzy do rowu.
Ale wczoraj mnie spotkała niesamowita niespodzianka, ale niestety obiecałem, że nie zdradzę od kogo. Ta osoba o mnie dużo wie i wiedziała, że ja chciałem spróbować filcowania i normalnie raz dwa trzy zrobiła mi taką super niespodziankę.
No więc w tej tajemniczej niespodziance dostałem wełenki czesanki i to różne kolory i igły z zadziorkami i taką specjalną gąbeczkę.
Miałem poczekać do następnego dnia, żeby zrobić zdjęcia całości, ale ja nie mogłem się już powstrzymać i już wieczorem zrobiłem sobie kuleczki, bo kuleczki są najłatwiejsze. No nie mogłem wytrzymać normalnie. Jak już sobie wszystko pooglądałem to pomyślałem, że nie wytrzymam do rana i spróbowałem filcowania i na początku zrobiłem różowe maciupińkie kuleczki. Ale najbardziej mi się udały te turkusowe, bo je robiłem jak już potrenowałem na różowych maciupińkich, a potem sfilcowałem czerwone trochę większe, a potem się zabrałem za turkusowe i one są najlepsze.
Chciałem zrobić kwiatka dla mojej mamy, ale nie umiem raczej więc będę jeszcze robił kuleczki i może nawet z tych kuleczek coś zrobię dla mojej mamy, ale o tym to chwilowo cicho siedzę.
Bardzo moje wielkie podziękowania dla Pani, która o mnie myśli w każdym dniu i wie, że się ucieszyłem z tej niesamowitej przesyłki. Bardzo dziękuję, że mogłem spróbować i teraz to już wiem, że polubiłem filcowanie. To jest niesamowite! Proszę spróbować kto jeszcze nigdy nie filcował, bo to wciąga jak odkurzacz.
Dobrego dnia i dużo uśmiechów, Kuba.
P. S.
U mnie pogoda do bani na 102. Ale wakacje całkiem mam udane i to jest super wiadomość.