Sylwestrowo.

Ironia mojego losu jest taka że się rozchorowałem i to na maxa. Czuję się straszliwie słabo, tak słabo że nawet porządnie zębów nie mogę umyć. Mam lekarstwa i straszliwy kaszel i katar i boli mnie cała głowa. Żegnam ten stary rok i się cieszę że się kończy bo był ciężki. Nowy rok będzie bardzo dobry innego wyjścia nie ma. Przepraszam, że nie zrobiłem podsumowania całego roku bo takie są zwyczaje. Czuję ze wszystkich stron tylko smutek jak go wspominam i zmęczenie. Może to przez chorobę, ale ten rok nie był świetnym rokiem, bo jak już jedna sprawa się udała to inne dwie sprawy zawaliłem. O mało nie zawaliłem też pisania bloga, to taka mała sprawa ale już nie czuję tak jak kiedyś że blog był dla mnie najważniejszy. Ludzie się zmieniają i ja się też zmieniłem, ale mam nadzieję że wszystko będzie od nowego roku lepiej. Życzę wszystkim żeby rok 2013 był lepszy od 2012, a jak ktoś miał dobry i tak i tak, to musi się przygotować że będzie jeszcze lepiej. Wszystkim tego życzę i jak wytrzymam do 24:00 to będę zaciskał kciuki żeby się spełniło. Żeby rok 2013 był bardzo kolorowy jak te różyczki, które skręcałem ostatnio.





A na dzisiaj miłego tańczenia smacznego szampana i samych radosnych chwil, Kuba.

Przeżyliśmy koniec świata!

No to można schować te zestawy do przetrwania i tak dalej. A nie mówiłem, że ten kalendarz Majów to była podróbka? Sensacja na pierwsze strony do gazet, żeby ludzie się zmartwili. Wszystkim którzy się martwili to pewnie spadł z serca wielki kamień. Ja myślę, że jakby miał być ten koniec świata, to by nam nie powiedzieli, żeby nie robić paniki. Oglądałem film o katastrofie i w tym filmie rząd utajnił przed ludźmi kataklizm, bo wiedzieli, że nikt się i tak i tak nie uratuje. To myślę, że to działa podobnie w życiu.
Mam wreszcie trochę wolnego czasu, który tak do końca to on wolny nie jest, bo pomagam w przygotowaniu do Świąt i tak dalej, ale już za kilka godzin będę spokojnie odpoczywał.



Życzę wszystkim bardzo dużo spokoju i samych smakołyków i wiele samych miłych chwil świątecznych z Rodzinką.
Najlepszych Świąt! Kuba.

Czekając na Święta.

Czekałem już od października i powoli robiłem takie karteczki jak tylko miałem wolną chwilę.



Chciałem wygrać z czasem, ale on wygrywał bardziej ze mną niż ja z nim. Papierkowe plany zawsze musiałem odkładać, bo sprawdzian, albo test, albo coś i tak w kółko. Ciężka jest ta czwarta klasa, ale nie przez naukę, tylko raczej przez ilość tego wszystkiego. O wielu sprawach już dawno wiedziałem, ale i tak trzeba było poznawać inny punkt widzenia. No przedstawię taki przykład: Ja na przyrodzie mówię, że bakterie się rozmnażają przez mitozę, a Pani mówi: "Nie Kuba, bakterie się dzielą i każda z nich rośnie bardzo szybko, a potem one też się dzielą i mogą żyć oddzielnie", a ja mówię, "No tak właśnie, to mitoza", a Pani "Nie Kuba, masz odpowiadać tak jak ja mówię, bo słowa mitoza nie ma w podręczniku". Oj ciężkie to życie, nie można powiedzieć krótko, że "mitoza", tylko trzeba jakimś tekstem z książki dla przedszkolaków. Męczy mnie takie myślenie, ja wolę od razu podchodzić naukowo, a muszę najpierw się nauczyć myśleć jak przedszkolaczek i to mnie męczy, bo zamiast iść na przód to muszę się cofać. O tym jak się dzielą bakterie i różne komórki wiedziałem już jak miałem 7 lat, bo zwyczajnie się tym interesowałem, zresztą oglądało się Discovery i tak dalej. Teraz się okazuje że ta wiedza, musi poczekać jeszcze kilka lat, bo w książce nie ma takiego słowa. Jeden koleżka pupilek, powiedział w klasie że ja jestem fantasta i wymyślam coś co nie istnieje. Wszyscy w klasie się zaśmiali. Ciekawy jestem jak będzie się czuł, kiedy wreszcie odkryje, że ja nie jestem żadnym fantastą, tylko wiem trochę więcej niż on teraz.
Już za kilka dni wolność od męczącego myślenia na około, będę mógł być wreszcie sobą!
Dzisiaj przygotowuję się do testu z angielskiego na jutro. Z Historii już po teście, mamy teraz oś czasu, łatwizna. Z matematyki mamy bardzo łatwy rozdział, bo geometria, więc luzik.
Wszystkim życzę żeby każdy dzień oczekiwania na Święta był bardzo udany, Kuba.

P. s.
Chyba wypada zmienić już to zdjęcie w blogu, bo urosłem od tamtego czasu. Czy ktoś może ma trochę czasu żeby się ze mną podzielić? Szkoda, że czasu nie można dzielić za pomocą mitozy.

Witam w grudniu!

Nie wiem kiedy się skończył Listopad. Zleciał tak szybko zanim zdążyłem powiedzieć "jesień". Jeszcze chwila i przyjdą święta. Normalnie klops! A ja jakoś nie mam czasu za dużo ostatnio, bo dużo nauki jest i sprawdzianów i mój blog trochę poszedł na dalszy plan. Wszystko się zawaliło. Chciałbym częściej zaglądać, ale blog to hobby, a obowiązki to nauka i tego się trzymajmy. Dziękuję za wszystkie wyróżnienia, których nie odebrałem, bo nie miałem głowy jakoś wymyślać tych wszystkich pytań. Chyba się stałem bardziej leniwy, bo jak miałem wolniejszą chwilę, to mi się zwyczajnie nie chciało mówiąc szczerze i za co przepraszam. Moja głowa ma za duże przeładowanie nauką i normalnie sama się doprasza żeby odpoczywać jak tylko jest chwila. Jak się relaksowałem, to zrobiłem kusudamę.



Chwilowo jest tylko jedna i raczej się nie zapowiada żebym dorobił ich więcej, bo długo mi zeszło. Zrobiłem ją z kwadracików 4cm na 4cm. Myślałem ze można je robić jakoś szybciej, ale jednak jest to praca pracochłonna. Może na następny rok. Teraz trenuję grę na flecie, to zadanie na muzykę. W tamtym tygodniu uczyłem się na pamięć "Mery miała owieczkę", poszło mi bardzo szybko, bo to łatwy utwór. Na poniedziałek muszę grać na pamięć "Stary Donald farmę miał". Moja mama ma opłakany stan słuchu przez ten flet. Powiedziała że na czas prób to najchętniej pójdzie na jakieś zakupy czy coś. No ale żarty żartami, a trenować trzeba. Ciekawe jaki utwór będzie następny, bo szczerze mówiąc już umiem grać kolędę "Bóg się rodzi" ale przy tym szczęściu co ja mam pewnie będzie inna. Nie wiedziałem że to taki łatwy instrument, myślałem że gitara jest najłatwiejsza. Zaczynam mieć marzenie o klarnecie, ale to jeszcze czas żeby o tym myśleć. Moja mama bardzo lubi skrzypce, mi też się podobają, ale chyba są za trudne raczej, bo można sobie pomylić chwyty i jeszcze smyczek trzeba wiedzieć jak nim piłować te struny i jeszcze się boję, że by mnie chyba bolała od grania broda. Zresztą to nie ważne. Czy ktoś jeszcze nie słyszał o końcu świata?

Ten koniec świata tak jakoś w nas uderza ciągle, cały czas o tym wszyscy mówią, że aż człowiekowi się robi zmarszczka na czole z tego. A moja mama się z tego wszystkiego podśmiewa i mi mówi żebym nie wierzył, bo to są brednie. Już tak straszyli ludzi w 2000 roku i jakoś wszyscy przeżyli ten koniec świata wtedy. Teraz też przeżyjemy. Tylko tak sobie myślę że szkoda trochę że wciągają w to wszystko niewinnych Majów i teraz Majowie stracą reputację przez te ploty o końcu świata. Ja się interesowałem historią Majów, Inków zanim jeszcze te plotki o końcu świata się pojawiły i to niesamowity lud i bardzo pomysłowy. Teraz jak ktoś nie zna historii to pomyśli że Majowie to jakieś oszołomy. Szkoda że tyle zasługi i dobrej historii jakiś Pudelek przekreślił, a ludzie w to tak uwierzyli w ten cały koniec świata, że nawet w sklepie o tym słyszałem, jak ludzie rozmawiali o tym i to w dodatku tak na całkiem serio. Jakaś Pani powiedziała że nie będzie płacić rachunków za grudzień, bo i tak będzie koniec świata. Tak sobie tylko pomyślałem że co będzie wtedy jak ten koniec świata nie nastąpi, ale będzie niektórym ludziom łyso. A jak nastąpi to tej Pani i tak się nie przydadzą te pieniądze z tych rachunków, bo co sobie kupi? Trochę tlenu? A może jakiś bilet na inną planetę? Może kiełbasę popromienną, która świeci w ciemności? Powodzenia z takim myśleniem. Tak sobie myślę że kto ma zamiar przeżyć następny koniec świata to na sto procent przeżyje. Ja mam zamiar przeżyć i bronić Majów, bo ten kalendarz który odkrył jakiś gamoń to była na sto procent podróbka.
Dobrego dnia wszystkim, proszę nie wierzyć we wszystko co mówią, bo telewizja kłamie dla robienia sensacji, żeby ludziom się nie nudziło i żeby mieli temat numer jeden na pogaduszki i zamartwianie się, bo ludzie uwielbiają się martwić bzdurami.
Dużo uśmiechów i samych miłych chwil, Kuba.

Z czasem się nie wygra.

Jak z jednej strony super to z drugiej nie super. Nie jest super z blogiem, na którym właściciel usypia czytelników, co nie? Nic się nie dzieje tu od dawna, bo mam całkowicie pochłoniętą głowę czymś ważnym i czymś czego odkładać się nie da. Opowiem o tym tak.
Jak najlepiej przepytać klasę w której jest 30 osób i żeby wszyscy dostali ocenę w tym samym dniu? W normalnym wypadku nie będzie to możliwe, bo zabraknie lekcji żeby wszystkich przepytać i jeszcze zrobić lekcję. No więc jak? Oczywiście tutaj przychodzi z pomocą sprawdzian. Sprawdzian to taka zmora dla ucznia, a dla nauczyciela wybawianie. Tak to właśnie jest, że każdy przedmiot chce być najważniejszy i trzeba się przykładać, bo jak nie, to można zostać w tyle i wtedy klops. Każdy nauczyciel chce żeby jego przedmiot wygrał w tym wyścigu. Dlatego mało mam ostatnio czasu, bo nauka pobiera wiele czasu. Sprawdziany mamy 3 razy w tygodniu czasami nawet 4 razy, o kartkówkach nie wspominam bo wiadomo że czasami nawet dwie dziennie. Właściwie to nie ma takiego dnia, żeby nie było sprawdzianu, kartkówki albo testu. Jestem tym już trochę zmęczony, bo w dodatku, żebyśmy się nie nudzili za bardzo to do tego cała fura zadana do domu. Czasami siedzę nad lekcjami i zapominam nawet która godzina i jaki dzisiaj jest dzień. Czasami zapominam że mam mojego bloga, a czasami sobie przypominam, że muszę się pokazać, ale jakoś brakuje mi siły na to. Czasami uda mi się stworzyć coś, chociaż jakoś za mało, niż w tamtym roku. Mam tylko nadzieję że nadejdą ferie w tym roku i nie będzie tego końca świata, bo chciałbym jeszcze trochę odpocząć i nie myśleć ciągle tylko o szkole. To wyścigowe tempo już mnie zmęczyło, a ja raczej mam głowę na karku, ale są tacy co się tym całym wyścigiem jakoś nie przejmują i już są zagrożeni na półrocze i raczej się nie wygrzebią i nie nadrobią. Myślę, że to właśnie tacy uczniowie w przyszłości będą stać na ulicy z dziwnym wyrazem twarzy i będą mieć pretensje do świata, że są biedni i nic im w życiu nie wyszło. Niestety żeby odnosić sukcesy to trzeba się starać już od najmłodszych lat i na to pracować. To jest taka smutna prawda, ale też i przyszłościowa. Żeby być kiedyś w przyszłości szefem swojej pracy, to trzeba mieć coś w głowie, a nie tylko zabawa się liczy i gry. Odpoczniemy na przerwie świątecznej i potem znowu wyścig. Przyznam się, że czasami to mam dość tego wyścigu, ale wiem, że to konieczność, bo jak o tym zapomnę i przestanę się uczyć to skończę na ulicy z dziwnym wyrazem twarzy. Tylko że pretensje będę mógł mieć do siebie, bo to ja zawaliłem naukę a nie Świat. Trochę się rozpisałem i nic nie pokazałem, to już się naprawiam żeby były też zdjęcia do oglądania dla tych co nie lubią czytać o problemach. Oto kartka która zrobiłem dużo wcześniej, kiedy jeszcze mogłem coś na spokojnie zrobić.



Przy tej okazji zdradzę jak zrobiłem środki kwiatków. Dałem zwyczajnie na środek większą ilość kleju i nasypałem malutenieczkie koraliczki i poczekałem aż wyschnie. Wyglądają trochę jak maliny jak się trochę przymruży oczy.



Papier z firmy The Scrapcake, kwiatki z firmy Irene's papers.




I takie bardzo różowe podkładeczki, kiedy jeszcze miałem czas na dziobanie. Te podkładki trafiły do pewnej młodej Pani Ani, która uwielbia różowy kolorek. Pozdrawiam z uszanowaniem.



Bardzo dużo spokoju na weekend, ja mam test z angielskiego w poniedziałek, a na wtorek sprawdzian z przyrody, więc będę się przygotowywał, do tego muszę opisać 4 najważniejsze postacie z lektury. To też na kilka stron pisania i matematyka tradycyjnie 4 strony z podręcznika i 2 z ćwiczeń żółtych i następne 2 z ćwiczeń filetowych. Historia też nie pozostaje bez niczego, a na technikę trzeba zrobić kolejny projekt. Jeśli czegoś nie wymieniłem, to nie znaczy, że z reszty nic nie ma, ale nie mam w tej chwili do tego głowy. Kto ma wolne ten szczęściarz. Pozdrawiam i życzę wszystkim wiele miłych chwil, Kuba.

Drzewko brzoskwiniowe.

Dzień dobry. Przepraszam za te przerwy w pokazywaniu, to nie znaczy że nic nie mam do pokazania. Już mi się zrobiły zaległości w blogowaniu. No niestety ten czas ciągle ucieka za bardzo i potem nie mam już siły żeby siedzieć i pokazywać co wytworzyłem. Dzisiaj czas pokazać drzewko, które zrobiłem już dawno i stało w kolejce do pokazania. Tym razem motylki dałem podwójne, bo chciałem więcej puszystości.



Miałem trochę kłopotu jak ozdobić doniczkę. Nie chcę żeby wszystkie moje drzewka były jednakowe. Chociaż i tak trochę są.



Wykorzystałem papier z firmy The ScrapCake z kolekcji pod tytułem Sweet Childhood - Little Me.



Patyk ozdobiłem kokardami i sznurkiem z koralikami. Patyk jest pomalowany białą farbą, żeby nie był zbyt czarny, bo to jest prawdziwa gałązka z drzewa. ale ja jej nie oderwałem, tylko leżała pod drzewem. Ja szanuję przyrodę i naturę i nie łamię gałęzi.



Tutaj nie wiem co się dzieje, bo wstawiam zdjęcie normalnie, a ono się i tak odkręca. Moja mama powiedziała, że dzisiaj widocznie jest Dzień leżących drzew, no to musi tak być, bo nie mam już więcej cierpliwości do tego jednego zdjęcia.



To jeszcze nie koniec. Jeszcze mogę pokazać coś innego co stworzyłem i czekało na pokazanie. A jest to karteczka z podziękowaniem. Dla pewnej miłej Pani, która mnie uratowała w takiej jednej ciężkiej chwili.



Użyłem papierów z firmy The ScrapCake z kilku kolekcji, które połączyłem, a są to kolekcje. Małe Potworki, Lato Nad Morzem i Moje Prywatne Szczęście.




I oczywiście moje nowe hobby pozwoliło mi stworzyć podkładki do zielonej herbatki, które są kompletem do zielonej kartki.



Na dzisiaj niestety muszę się już odłączyć, bo tak to niestety jest jak się trzeba brać za odrabianie lekcji. Bardzo dziękuję za miłe odwiedziny. Wszystkim odwiedzającym dużo uśmiechów i samych miłych chwil, Kuba.

Urodziny cały rok!

Ja jestem na tak, jeśli chodzi o takie miłe przepyszne niespodzianki. Ojeju jakie były przepyszne i zostały mi w pamięci, bo ja mam do takich spraw bardzo dobrą pamięć.



Dostałem te najpyszniejsze niespodzianki od Pani Kasi z Krakowa. A ten wafelek był zabójczo pyszny. Ale babeczki też i te małe kółeczka. Właściwie to wszystko było przepyszne.



A w następnej przesyłce dostałem cukierki ręcznie robione prosto z Krakowa i lizaka prosto z Kanady, był przepyszny i trochę za nim też tęsknię, bo ciągle go pamiętam przez ten smak, a na deser czekolada do picia. Czy można nie zwariować za tyle szczęścia?




Proszę Pani Kasiu, moja mama się podśmiewa, że mi cukier skoczy pod same oczy, ale Pani wie że ja jestem zwariowany i uwielbiam takie piękne niespodzianki. Dziękuję bardzo! Ale proszę jeszcze nie myśleć że to już koniec! Ja zwyczajnie czuję że my się z Panią Kasią dobrze rozumiemy. Pani Kasia zawsze mi dorzuca do tych smaczności różne potrzebności. Na przykład dostałem całe stado koralików, bo jak tylko powiedziałem, że będę próbował robić koralikowe bransoletki mojej mamie, to oczywiście proszę bardzo. Cały milion koralików i to na drugi dzień. Chyba specjalną turbo torpedą.



Jak tylko wspomniałem że interesuję się decu, to proszę bardzo książka z przepisami. Ale nie sama tylko z milionem potrzebności do spraw papierowych.




A do tego kolorowe kanwy do iksowania, żebym nie zapomniał jak się iksuje i nowe gazetki w sam raz na Święta. Bo chodzi o to żeby sobie co jakiś tam czas zmieniać hobby, żeby się nie nudziło.




A jak tylko zabrałem się za szydełko, no to proszę bardzo, stadko wełenek, których zdjęcia niestety nie mam, bo jakoś tak się rzuciłem na to stadko, że dużo już przerobiłem na różne podkładeczki pod kubeczki i za nie tak długo będę je wszystkie pokazywał. Dużo trenuję na szydełku, bo chcę być kiedyś mistrzem. Ale powrót do tematu. Proszę Pani Kasiu ja bardzo dziękuję za to wszystko, ale jak moja mama ciągle długo rozmawia z Panią tak zwyczajnie o życiu i różnych sprawach, że ja aż zasypiam bo nikt mi nie daje dojść do słowa, to mi aż smutno, bo ja też bym chciał. No też czasami sobie rozmawiamy, ale niestety jakoś za mało. Proszę Pani Kasiu wiem, że teraz jak Pani to przeczyta to porozmawiamy sobie i to najlepiej przez cały weekend. No musiałem to napisać. A teraz już idę trenować i wszystkim życzę przyjemnych chwil i samych uśmiechów, Kuba.

Na Dzień Chłopaka.

Od bardzo dawna widziałem i trochę po cichu zazdrościłem, ale tak bardziej zazdrościłem marząco, ale jakoś nie miałem odwagi w sobie żeby zapytać się, bo wiedziałem że Pani Lucynka ma swoje poważne kłopoty i nie chciałem przeszkadzać. Aż tu nagle na Dzień Chłopaka dostałem niespodziewanie moje marzenie!



Ja aż się zdziwiłem, bo nic a nic nie rozmawiałem z Panią Lucynką o tym. Pomyślałem że pewnie czyta w myślach, albo może jakoś widzi wewnętrznie, czy coś.
Bardzo dziękuję Pani Lucynko! Jak ja się ucieszyłem! Normalnie aż nie wiedziałem co powiedzieć i mnie zatkało że mam te piękne wytłoczone papiery.

To chyba jest dowód że nasze zazdrościdła też się spełniają, trochę czasu wymagają ale wreszcie się spełnią. Moje się spełniło i to jak. Warto marzyć sobie tak po cichu. Nie pokazuję dokładnie ile dostałem tylko w takim skrócie, żeby potrenować wyobraźnię, ale najładniejszy ten zieloniutki dałem na samą górę, bo nie mogłem się oprzeć. Zresztą wszystkie są niesamowite! A moja mama powiedziała że ja to jestem szczęściarz do potęgi 2 czyli pomnożony przez dwa. Ciekawe czy moja mama chciałaby mieć więcej mnie? Ile to by było, kto wie? Właśnie przerabiam w szkole potęgi i są bardzo łatwe, a tak się bałem na wakacjach. To niesamowite jak się człowiekowi wydaje, że coś jest trudne jak tego nie zna. A jak już pozna to nagle mówi sobie. Ale ty jesteś dziwny, tak się bałeś a nie było czego. No ale jak widać już zaczynam zmieniać notkę na jakieś banialuki to kończę, żeby znowu nie zaczynać mojego dziwnego rozmyślania.
Bardzo dużo słońca, dużo zdrowia, dużo miłych niespodzianek i przyjemnego dnia, Kuba.

Cytrynowe Drzewko Szczęścia.

Dzień dobry. Dzisiaj przedstawiam cytrynowe drzewko szczęścia. To drzewko jest prezentem, ale nie mogę zdradzić sekretu dla kogo. Zwyczajnie czasami można zdradzić, a czasami nie. Niespodziankowe, cytrynowe drzewko szczęścia wygląda oto tak.



Zawsze mam dziwny kłopot jak zrobić ciekawe zdjęcie drzewku w całości, bo zawsze jak robię jak wygląda tak zwyczajnie stojąc to po bokach na zdjęciu jest jakoś tak pusto więc dlatego tak jest ustawione, żeby było ciekawsze zdjęcie i ujęcie.



I mały dowód, że to drzewko musi przynosić szczęście.



Bo mieszka pod nim mały cytrynowy ochroniarz szczęścia.



Mam nadzieję że to drzewko przyniesie sporo szczęścia.




Znowu dałem za dużo zdjęć, bo jakoś zawsze mam kłopot jak coś przedstawić i dlatego dałem więcej zdjęć żeby można było poprzeglądać.



Trochę mi długo zajmowało kręcenie różyczek, bo chyba jak się nie trenuje to zanikają zdolności. Ale już mi wróciły bo kręcę jak mam tylko czas znowu różyczki. Na dzisiaj muszę się już odłączyć bo mam sporo lekcji i wiersz na pamięć i nawet dosyć długi więc lepiej już zacząć, bo do piątku nie dam rady, a szczęśliwe drzewko już wysłałem. No to idę, samych miłych chwil i dużo szczęścia wszystkim, Kuba.

P. S.
Do drzewka użyłem kolekcji The ScrapCake pod tytułem Summer City Paradise i kolekcji pod tytułem Little Monsters i napisu z kolekcji My Private Happiness.

Podkładki do czekoladki na gorąco. I przepis.

Dzień dobry. U mnie oczywiście dalej szydełkowo ale nie aż tak. Może komuś się znudziło że ciągle tylko to szydełko i szydełko. No ale to szydełko mnie wciąga bardzo, więc ciągle robię sobie wprawę. Oto następne podkładeczki. Takie w kolorze ciemnej czekolady.



Chciałem sobie zrobić taką bombkę na Święta. Bardzo mi się podoba w całości i jest w moich marzeniach, ale niestety nie umiem rozpoznać tego szyfrowania, bo nie wiem które to są oczka podwójne i słupki jakieś.



Ale podaję ten przepis, bo może się przydać dla innych. Jeszcze trochę czasu zostało to jest czas na zrobienie sobie bombeczek.




Mam nadzieję, że się przyda i komuś też się będzie podobała ta bombka.
Dużo spokojnych dni i samych miłych chwil, Kuba.

Malutkie Buciki.

Dzień dobry. Dzisiaj chciałem przedstawić nie moje prace, tylko mojej mamy. Jakiś czas temu moja mama zrobiła malutkie buciki. Chciałem pokazać, że papiery z firmy The ScrapCake nadają się nie tylko do wykorzystania w scrapbookingu. Można je wykorzystać na wiele innych sposobów i oto przykłady.





I drugie buciki.




Mam nadzieję, że to będzie miła inspiracja i odmiana. Buciki są uszyte całkiem ręcznie. Bardzo pozdrawiamy razem z moją mamą, dużo wielkich uśmiechów, Kuba.

P. S.
Wykorzystane papiery to kolekcje The ScrapCake pt. Sweet Childhood, oraz My Private Happiness i kwiatkuszki Prima Marketing oraz jakieś inne.
Samych miłych chwil, Kuba.

Podkładki do herbatki.

Jestem chory jeszcze i powolnie zdycham z uduszenia. Dzisiaj już mam głos ale wczoraj to nic nie mogłem jeszcze mówić, bo jak moja mama mnie zaprowadziła znowu do innego lekarza i powiedziała ta druga Pani lekarka, że mi jest coś innego i mam inne leki które są straszliwie gorzkie. Moja mama powiedziała że jak będę chorował to zbankrutujemy na aptekę. Ale oczywiście ja wcale nie siedzę i się nie lenię tylko przygotowuję się już powoli do Świąt. Oto zapakowane już podkładki do herbatki w kolorze kawki ze śmietanką. Niezbyt mi wyszły, no ale jak na początki to nie jest aż tak całkiem źle.



Właściwie to ja już miałem kontakt z szydełkiem w 3 klasie, bo robiliśmy na lekcji bransoletkę na szydełku, ale to był łańcuszek zwyczajny. Na dzisiaj to koniec notki, przepraszam jak za mało napisałem, ale jestem niezbyt bardzo w nastroju przez to gardło.
Dla wszystkich bardzo miłych chwil, Kuba.

W odcinkach. Część 1.

Dzień dobry. Miałem małą przerwę. Niestety dzisiaj chciałem przedstawić drzewko już gotowe, ale mam małe trudności więc będzie to drzewko odcinkowe i można traktować je jako mini przepis. Ale od początku przedstawię o co mi właściwie chodzi. Dawno dawno temu ulepiłem kulę z papieru jest taka dosyć nawet duża i sobie zaplanowałem, że zrobię z tej kuli drzewko dla mojej mamy, bo moja mama marzyła o takim drzewku żebym zrobił, ale jak to wiadomo czas ciągle jakoś ucieka więc tak sobie czekaliśmy w milczeniu. Aż tu nagle od Pani Danusi Stryjnej dostała moja mama 21 różyczek na takie jakby urodziny. I powiedziała że ojeju jakie ładne te różyczki i postanowiłem że muszę z Panią Danusią porozmawiać szybko zanim będzie zasypana zamówieniami. I Proszę bardzo. Dostałem od Pani Danusi takie różyczki. No dostałem ich trochę więcej niż trochę a dokładnie to z 50. I postanowiłem zrobić z nich to drzewko jak najszybciej. I tak sobie kleję i kleję i niestety gdzieś mi się rypło w obliczeniach i zabrakło mi tych różyczek. Na dzień dzisiejszy to wygląda tak.



A teraz od góry łysinka.



Jakoś na oko to mi brakuje jeszcze z 40 różyczek, bo tak przykładałem i liczyłem na oko, ale to nie przeszkoda w dokończeniu, bo już się z Panią Danusią porozumiałem, bo Pani Danusia to jest bardzo dobra i miła jak wszyscy to pewnie wiedzą i już za nie tak długo skończę ten mój prezent dla mojej mamy. Moja mama powiedziała żebym Pani Danusi nie nad wyrężał, bo będzie miała dosyć tych kremowych różyczek wreszcie i powiedziała że nawet w tej miseczce może ta kulka stać bo jest całkiem ładnie. Ale ja mam plan i powiem w sekrecie że to jeszcze nie koniec, bo jeszcze będę ozdabiał to drzewko, które jeszcze nie jest drzewkiem tylko taką pół ozdobą.

To tak trochę jak przepis na drzewko, bo potrzeba kulę z papieru, albo kulę ze styropianu i klej i oczywiście różyczki, a najlepsze robi Pani Danusia. Teraz taki mini krok po kroku.







Dostałem jeszcze do tych różyczek cukierki, ale niestety nie mogę ich pokazać, bo już je dobrze ukryłem w środku mnie.

Chwilowo mam anginę, to wszystko przez ten wf na dworze. Mnie angina to właściwie bardzo lubi prześladować, no i znowu mnie prześladuje niestety. No i mam tą anginę albo ona ma mnie, ale rano się dobrze czuję ale wieczorem miałem gorączkę a teraz jakoś wyzdrowiały się czuję, no ale moja mama mi zaglądała do gardła i mi powiedziała że jeszcze mam w gardle wojnę. No tak szczerze mówiąc to trochę tą wojnę czuję.
Jak tak człowiek leży bo musi to się uczy czegoś nowego. Pokazuję jeszcze na zakończenie co zrobiłem, a jest to podkładka pod kubek. Chwilowo tylko jedna, bo i tak mnie wykończyła. Jest trochę niezbyt ale może następne jak się wezmę w garść będą równiejsze.



A nauczył mnie robić na szydełku Pan Mikey, bo Pan Mikey tak dokładnie tłumaczy że każdy zrozumie. Na początku myślałem że to będzie trudne, ale jak zobaczyłem i dokładnie posłuchałem co Pan Mikey mówi to dałem sobie radę. chciałbym mieć takie wielkie szydełko jak Pan Mikey to by było dopiero extreme. Bardzo zapraszam do oglądania filmików, bo łatwiejszego przepisu nigdy nie widziałem.



Prawda że niesamowicie łatwo? Jak ja sobie poradziłem to każdy sobie poradzi.
Thanks so much Mikey. Great tutorial!
Dziękuję wszystkim że czekają niecierpliwie co się stanie na blogu. Jakoś ostatnio oklapłem z hobby, ale się zmienię i będą znowu przepisy. Niech tylko mi wróci trochę zagubiony talent.
Bardzo miłego dnia i dużo samych miłych chwil, Kuba.