Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pledy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pledy. Pokaż wszystkie posty

Niby kocyk.

Tak z 5 miesięcy a może nawet sześć temu pokazałem kawałek zaczętego pledu. Tak wiem, że szybki jestem jak żółw we mgle. Na dzień dzisiejszy mam tyle, czyli 30 rządków.



Zrobiłem to w jeden dzień, ale pieką mnie już oczy i odpuszczam, bo najlepiej się robi takie dłubaninki latem jak jest tak jasno, że człowiekowi się wydaje, że mu nawet mózg świeci. Zimową porą światło do dłubania jest konkretnie do bani, a przy sztucznym świetle niestety lecą mi łzy, zwłaszcza jak już odrobię wszystkie lekcje. Pewnie mam jakiś limit w oczach do wykorzystania na dzień. Byłem nawet u okulisty, który mi powiedział, że z moimi oczami jest nawet lepiej niż w porządku. Wydaje mi się, że ten okulista się nie zna na oczach, bo pewnie był wcześniej mechanikiem, bo to teraz takie modne, że się zmienia zawód jak skarpetki. Krople do oczne nie pomagają. Laptop to się na mnie obraził, bo cały tydzień z nim nie gadałem. To od czego te pieczenie i wydzielanie łez?
Czy ktoś ma może podobny kłopot?
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za odwiedziny. Wiele uśmiechów, Kuba.

Pledzik.

Zaczynałem go jeszcze przed wakacjami i oto już jest! Można spokojnie powiedzieć uff. Fakt że nie robiłem go przez wakacje, a jak miałem czas to leciałem chociaż jedno okrążenie dziennie. Użyłem dwóch kolorów bordowego i kremowego.



Wykorzystałem 8 motków wełny z firmy Mimoza i szydełko numer 3,5 dosyć grube jak na mnie. Wełna oczywiście nowa, a nie jakaś z odpadów, bo pledzik to prezent, więc wiadomo.
Kocyk ma wielkość 115 x 115 cm, zrobiłem 10 rzędów kremowych i 41 rzędów bordowych, razem z łańcuszkiem i falbanką czyli razem przerobiłem 51 okrążeń.



Kolor bordowy ma na etykietach cyfrę 208 gdyby ktoś był ciekawy, a etkietkę z kremowego motka zgubiłem.



Do tej pory ze wszystkiego co zrobiłem na szydełku to jest największe moje dzieło. Cieszę się że już skończyłem, bo ciemny kolor męczył oczy. teraz mogę się wreszcie zabrać za coś innego.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i wiele uśmiechów dla wszystkich i dużo zdrowia, Kuba.

Następny chyba pled.

No dobrze z tym buntem trochę żartowałem w poprzedniej notce. Przecież każdy może. Kuba jest pracowity inaczej, to znaczy że ma w głowie cyrk, a w myślach karuzelę. Pokazuję dzisiaj następną zaczętą pracę Kuby.



A nie mówiłem, że ma w głowie cyrk? Jeszcze jedno nie skończone, a się bierze za następne. No co za ludzioch! Szkoda gadać prawda?
Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Jeszcze trochę i Kuba wróci. Czy ktoś chociaż trochę za nim tu tęskni?
Automatyczny sekretarz Kuby.

Automatyczny sekretarz.

Jeszcze Kuby nie ma! Co za ludzioch! Wakacjuje sobie na całego, a ja muszę pracować za niego i puszczam notki co kilka dni. Już nie wiem co mam napisać, bo Kuba się stał trochę leniwy i nie zrobił zbyt wiele do pokazywania. Oto kilka kwadratów do pledu, który niezbyt szybko się robi, bo kolory nie są zbytnio w stylu Kuby.



No to pozdrowienia dla wszystkich, którzy nie wyjechali i dbają o swoje blogi, nie to co mój właściciel. Chyba będzie bunt na pokładzie.
Wyłączam się, automatyczny sekretarz Kuby.

Przepis na pajączki.

Choruję przez ten cały majowy weekend, no jak zwykle jak jakieś wolne to ja oczywiście musiałem się załapać. Już nie mam gorączki, ale i tak czuję w kościach chorobę jak mnie złamała. No i tak sobie leżę i iksuję, bo dawno tego nie robiłem.



Postanowiłem zrobić sobie poduszkę całą w pajączki.



Jeszcze jej nie dokończyłem, ale już nawet dużo zrobiłem.



Właściwie to moja mama mi odradzała, że na pająkach będę spał, bo moja mama za nimi nie przepada jak to kobieta. Ale ja mam swój styl i do tego zwyczajnie lubię pająki, najbardziej te duże, bo one mnie fascynują. Nawet zbieram sobie zdjęcia macro z pająkami. Tak na pierwszy rzut oka ludzie myślą że są to brzydale, ale jak się człowiek poprzygląda z takiego macro to są aż do nie uwierzenia jakie to ślicznoty.



A ten tutaj to prawdziwy śnieżynek, taki malutki futrzaczek.



To są bardzo ciekawe zwierzęta i są bardzo uprzejme dla swojej ofiary, bo na przykład żeby ofiarę nie bolało to ją paraliżują, a na przykład taki lew to jest niezbyt kulturalny, bo jak zjada swoją zdobycz to ta zdobycz jeszcze się czasami rusza. No dobrze dość tego tematu. Podaję przepis na pajączki gdyby ktoś się chciał skusić, bo na przykład też tak samo twierdzi że pająki są fajne i ciekawe.



Z najnowszych wieści jeszcze to, że dotworzyłem trochę kwadracików do kocyka, ale bez przesady.



To na dzisiaj kończę i mam nadzieję że będzie więcej chętnych do polubienia tych pożytecznych zwierzaczków.

Czas na fiolet.

Dzień dobry. Dzisiaj pokazuję następną serwetkę z kordonka. Nawet mi to idzie chyba jakoś. Chociaż z tej serwetki nie jestem dumny. Ma w sobie coś co mnie nie zachwyca może dlatego, że ten kopnięty środek był z wzoru, a falbankę wymyśliłem sam. Jakoś mi się to gryzie ale postanowiłem że ją i tak i tak pokażę. Oto ona.



W planie mam żeby zrobić dużo serwetek i to w różnych kolorach, a potem jak zwykle rozdam w dobre ręce, bo po co mi tyle tego.



Obiecałem że jak zacznę nowy kocyk to będę pokazywał postępy, no więc od kilku dni zaczynam robić kwadraciki w wolnych chwilach. Tylko że tych wolnych chwil mam coraz to mniej, bo jak się już zrobiło ciepło to wiadomo że nie będę siedział przy robocie.



Ale jak będę pokazywał postęp na blogu to może mi się uda skończyć jakoś w normalniejszym czasie niż poprzedni kocyk. Proszę czekać niecierpliwie. Oczywiście różowy to nie mój kolor więc się może trochę przeciągać ta radość tworzenia.
Pięknej pogody i samych uśmiechów, Kuba.

Niby kocyk.

Dzisiaj wreszcie skończyłem! Chociaż jakby mi się nie skończyła wełna to jeszcze bym go robił. Od dawna chciałem spróbować coś większego.



Kocyk zaczęty był w Sylwestra i postanowiłem, że muszę go skończyć i jaki wyjdzie to wyjdzie do ilu mi wełny wystarczy to będę go robił. Przyznam się szczerze, że pod koniec, miałem go dosyć. Ciężko się robi następny rządek, jak nie widać końca.



Użyłem dwóch kolorów, niebieskiego i zielonego. Chciałem dodać trzeci kolor, ale się bałem, że wyjdzie za kolorowy. Nie wyszedł za duży, będzie w sam raz na przykrywanie nóg, albo kolan. Ma wielkość 82 x 82 cm, zrobiłem 15 rzędów zielonych i 35 rzędów niebieskich, razem z łańcuszkową falbanką czyli razem przerobiłem 50 okrążeń. Wyszedł kwadratowy i chociaż ma dziurki, to jest raczej ciepły. Już myślę o następnym, ale muszę dobrze przemyśleć kolory, bo ten nie był zbytnio przemyślany, ale myślę, że wyszedł dosyć ciekawy w takich kolorach. Ale następny zrobię większy, żeby było można się w całości schować. Nie wiem ile mi to zejdzie czasu, ale muszę dać radę, może do następnego roku już będzie, a może nawet szybciej, to proszę poczekać niecierpliwie. Dam znać, kiedy wystartuję.
Bardzo miłego dnia i samych uśmiechów, Kuba.