
Zrobiłem to w jeden dzień, ale pieką mnie już oczy i odpuszczam, bo najlepiej się robi takie dłubaninki latem jak jest tak jasno, że człowiekowi się wydaje, że mu nawet mózg świeci. Zimową porą światło do dłubania jest konkretnie do bani, a przy sztucznym świetle niestety lecą mi łzy, zwłaszcza jak już odrobię wszystkie lekcje. Pewnie mam jakiś limit w oczach do wykorzystania na dzień. Byłem nawet u okulisty, który mi powiedział, że z moimi oczami jest nawet lepiej niż w porządku. Wydaje mi się, że ten okulista się nie zna na oczach, bo pewnie był wcześniej mechanikiem, bo to teraz takie modne, że się zmienia zawód jak skarpetki. Krople do oczne nie pomagają. Laptop to się na mnie obraził, bo cały tydzień z nim nie gadałem. To od czego te pieczenie i wydzielanie łez?
Czy ktoś ma może podobny kłopot?
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za odwiedziny. Wiele uśmiechów, Kuba.

















