Serwetkowa tęcza.

Witam wszystkie zbłąkane duszyczki, które postanowiły tu zerknąć. Kuby nie ma, bo jeszcze nie wrócił, więc ja automat odwalam robotę i puszczam dzisiaj notkę, żeby nie było zbyt smutno i opuszczono na blogu. Kuba się świetnie czuje wiem to na 100 procent. Zanim wyjechał to dał mi rozkazy żebym pokazał co zrobił w wolnej chwili. Oto dokończone serwetki, a trochę tego było. Lepiej nic nie powiem kiedy były zaczęte, niech to nakryje zmowa milczenia.



Wiele zaczętych prac czeka na dokończenie, ale jak Kuba wróci z urlopiku to będą porządki robótkowe. Oj będą, będą.
Pozdrowienia dla wszystkich i wiele miłych chwil, automatyczny sekretarz Kuby.

4 komentarze:

  1. Piekne, mam nadzieje, ze moja coreczka tez bedzie taka zdolna, Kochani rodzice macie byc z czego dumni :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobają mi się takie maleństwa ale sama się za to nie biorę ze względu na brak cierpliwości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, trafiłam na Twój blog przez zupełny przypadek i jestem zachwycona Twoimi szydełkowymi dziełami. Są przepiękne!! Masz wielki talent :)

    OdpowiedzUsuń