Dzisiaj chciałem przedstawić laleczki przynoszące szczęście Kokeshi. Mam ich kilka, bo poprosiłem moją mamę i wreszcie znalazła chwilę na to, żeby narysować. Tradycja tych laleczek pochodzi z Japonii. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej to w tym linku jest dobre źródło - Kokeshi – historia i tradycja

Kokeshi stały się bardzo znane też i u nas. Są cenne dla kolekcjonerów, wykonuje się je w różnych technikach. Są drewniane, porcelanowe, uszyte i jest w czym wybierać. A ja zrobię karteczki z tymi Kokeshi. To miła tradycja, żeby kogoś obdarować taką laleczką, która ma przynosić szczęście obdarowanej osobie.

Te Kokeshi są rysowane czarnym cienkopisem i składają się z kilku warstw nałożonych na siebie. Najlepsza zabawa była, jak je składałem i sklejałem. Najlepiej wyglądały z łysymi główkami. Hihi.
Postanowiłem ich jeszcze nie kolorować, bo to będzie zależało od tonacji kartek. Moja mama mówi, że jej się nie udały te lalki, ale ja myślę, że są fajowskie. No i takie istnieją tylko te tutaj i dlatego są niepowtarzalne. I może będą kiedyś za 100lat cenne dla jakiegoś kolekcjonera z Meksyku?
Moja mama to zawsze mówi, że jak coś sama zrobi to jest brzydkie, albo jej się nie podoba. A ja uważam, że moja mama robi świetne karteczki. Na przykład jakiś czas temu zrobiła taką gratulacyjną z powodu narodzin dziewczynki.




Ta karteczka była bardzo ładna mi się podobała bardzo, miała dopracowane drobiazgi, o których ja bym nawet nie pomyślał, ale moja mama oczywiście kręciła nosem, że się nie udało tak jak chciała i że balonik za bardzo malinowy.

I dlatego moja mama robi takie rzeczy raz na 100lat. Jak dla mnie to strasznie rzadko. Jeśli o mnie chodzi to jak ja bym miał taki talent to bym skakał pod sufit. No ale moja mama jest zapracowana i nie ma czasu na jakieś hobby, bo mnie musi wychowywać i kupować mi jedzenie i ciągle nowe buty i książki, a na to są potrzebne ciągle pieniądze niestety. Bo jak ma się takiego syna co ciągle je i psuje buty i jeszcze ma swoje hobby, to można zbankrutować doszczętnie.
No ale schodzi mi się na inne tematy, a miało być o Japonii i o Kokeshi, a wyszło o mojej mamie, że trochę czasami marudzi.
Jak to zwykle u mnie, piszę o niebie i chlebie i przeplatam wieprzowiną.
Wiele uśmiechów i dużo szczęścia dla wszystkich, Kuba.

Twoja mama ma mega talent zresztą tak jak Ty:)
OdpowiedzUsuńKarteczki rewelacyjne:)
Pozdrawiam
Laleczki są fantastyczne!!! Karteczka z dziewczynką ładna, ale ja nie cierpię sztucznych kwiatuszków w wazonach, na cmentarzach, prezentach.... może i ładne są, ale to nie mój świat:)
OdpowiedzUsuńAle to są papierowe kwiatuszki, a nie sztuczne i nie ma na kartce wazonu.
UsuńDziękuję za odwiedziny, Kuba.
Fajne te laleczki !!
OdpowiedzUsuńA Twoja mama piękną karteczkę zrobiła, taka dopracowana.
Miłego wieczoru życzę
Pozdrawiam :)
Masz 100% rację, że Twoja mama ma talent, który zresztą po niej pewnie odziedziczyłeś:) . Zarówno laleczki jak i kartka zachwyciły mnie bardzo. Bardzo fajnego bloga prowadzisz. Miło się czyta o " niebie i chlebie przeplatanym wieprzowiną"
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Fajne te Twoje wpisy :)
OdpowiedzUsuńMacie talent oboje .Kwiatuszki przecież nie są sztuczne a papierowe jak napisałeś a to robi wielką różnicę .Będę wpadała tu do Ciebie na te Twoje przeplatanki ;)