Drzewko brzoskwiniowe.

Dzień dobry. Przepraszam za te przerwy w pokazywaniu, to nie znaczy że nic nie mam do pokazania. Już mi się zrobiły zaległości w blogowaniu. No niestety ten czas ciągle ucieka za bardzo i potem nie mam już siły żeby siedzieć i pokazywać co wytworzyłem. Dzisiaj czas pokazać drzewko, które zrobiłem już dawno i stało w kolejce do pokazania. Tym razem motylki dałem podwójne, bo chciałem więcej puszystości.



Miałem trochę kłopotu jak ozdobić doniczkę. Nie chcę żeby wszystkie moje drzewka były jednakowe. Chociaż i tak trochę są.



Wykorzystałem papier z firmy The ScrapCake z kolekcji pod tytułem Sweet Childhood - Little Me.



Patyk ozdobiłem kokardami i sznurkiem z koralikami. Patyk jest pomalowany białą farbą, żeby nie był zbyt czarny, bo to jest prawdziwa gałązka z drzewa. ale ja jej nie oderwałem, tylko leżała pod drzewem. Ja szanuję przyrodę i naturę i nie łamię gałęzi.



Tutaj nie wiem co się dzieje, bo wstawiam zdjęcie normalnie, a ono się i tak odkręca. Moja mama powiedziała, że dzisiaj widocznie jest Dzień leżących drzew, no to musi tak być, bo nie mam już więcej cierpliwości do tego jednego zdjęcia.



To jeszcze nie koniec. Jeszcze mogę pokazać coś innego co stworzyłem i czekało na pokazanie. A jest to karteczka z podziękowaniem. Dla pewnej miłej Pani, która mnie uratowała w takiej jednej ciężkiej chwili.



Użyłem papierów z firmy The ScrapCake z kilku kolekcji, które połączyłem, a są to kolekcje. Małe Potworki, Lato Nad Morzem i Moje Prywatne Szczęście.




I oczywiście moje nowe hobby pozwoliło mi stworzyć podkładki do zielonej herbatki, które są kompletem do zielonej kartki.



Na dzisiaj niestety muszę się już odłączyć, bo tak to niestety jest jak się trzeba brać za odrabianie lekcji. Bardzo dziękuję za miłe odwiedziny. Wszystkim odwiedzającym dużo uśmiechów i samych miłych chwil, Kuba.

Urodziny cały rok!

Ja jestem na tak, jeśli chodzi o takie miłe przepyszne niespodzianki. Ojeju jakie były przepyszne i zostały mi w pamięci, bo ja mam do takich spraw bardzo dobrą pamięć.



Dostałem te najpyszniejsze niespodzianki od Pani Kasi z Krakowa. A ten wafelek był zabójczo pyszny. Ale babeczki też i te małe kółeczka. Właściwie to wszystko było przepyszne.



A w następnej przesyłce dostałem cukierki ręcznie robione prosto z Krakowa i lizaka prosto z Kanady, był przepyszny i trochę za nim też tęsknię, bo ciągle go pamiętam przez ten smak, a na deser czekolada do picia. Czy można nie zwariować za tyle szczęścia?




Proszę Pani Kasiu, moja mama się podśmiewa, że mi cukier skoczy pod same oczy, ale Pani wie że ja jestem zwariowany i uwielbiam takie piękne niespodzianki. Dziękuję bardzo! Ale proszę jeszcze nie myśleć że to już koniec! Ja zwyczajnie czuję że my się z Panią Kasią dobrze rozumiemy. Pani Kasia zawsze mi dorzuca do tych smaczności różne potrzebności. Na przykład dostałem całe stado koralików, bo jak tylko powiedziałem, że będę próbował robić koralikowe bransoletki mojej mamie, to oczywiście proszę bardzo. Cały milion koralików i to na drugi dzień. Chyba specjalną turbo torpedą.



Jak tylko wspomniałem że interesuję się decu, to proszę bardzo książka z przepisami. Ale nie sama tylko z milionem potrzebności do spraw papierowych.




A do tego kolorowe kanwy do iksowania, żebym nie zapomniał jak się iksuje i nowe gazetki w sam raz na Święta. Bo chodzi o to żeby sobie co jakiś tam czas zmieniać hobby, żeby się nie nudziło.




A jak tylko zabrałem się za szydełko, no to proszę bardzo, stadko wełenek, których zdjęcia niestety nie mam, bo jakoś tak się rzuciłem na to stadko, że dużo już przerobiłem na różne podkładeczki pod kubeczki i za nie tak długo będę je wszystkie pokazywał. Dużo trenuję na szydełku, bo chcę być kiedyś mistrzem. Ale powrót do tematu. Proszę Pani Kasiu ja bardzo dziękuję za to wszystko, ale jak moja mama ciągle długo rozmawia z Panią tak zwyczajnie o życiu i różnych sprawach, że ja aż zasypiam bo nikt mi nie daje dojść do słowa, to mi aż smutno, bo ja też bym chciał. No też czasami sobie rozmawiamy, ale niestety jakoś za mało. Proszę Pani Kasiu wiem, że teraz jak Pani to przeczyta to porozmawiamy sobie i to najlepiej przez cały weekend. No musiałem to napisać. A teraz już idę trenować i wszystkim życzę przyjemnych chwil i samych uśmiechów, Kuba.

Na Dzień Chłopaka.

Od bardzo dawna widziałem i trochę po cichu zazdrościłem, ale tak bardziej zazdrościłem marząco, ale jakoś nie miałem odwagi w sobie żeby zapytać się, bo wiedziałem że Pani Lucynka ma swoje poważne kłopoty i nie chciałem przeszkadzać. Aż tu nagle na Dzień Chłopaka dostałem niespodziewanie moje marzenie!



Ja aż się zdziwiłem, bo nic a nic nie rozmawiałem z Panią Lucynką o tym. Pomyślałem że pewnie czyta w myślach, albo może jakoś widzi wewnętrznie, czy coś.
Bardzo dziękuję Pani Lucynko! Jak ja się ucieszyłem! Normalnie aż nie wiedziałem co powiedzieć i mnie zatkało że mam te piękne wytłoczone papiery.

To chyba jest dowód że nasze zazdrościdła też się spełniają, trochę czasu wymagają ale wreszcie się spełnią. Moje się spełniło i to jak. Warto marzyć sobie tak po cichu. Nie pokazuję dokładnie ile dostałem tylko w takim skrócie, żeby potrenować wyobraźnię, ale najładniejszy ten zieloniutki dałem na samą górę, bo nie mogłem się oprzeć. Zresztą wszystkie są niesamowite! A moja mama powiedziała że ja to jestem szczęściarz do potęgi 2 czyli pomnożony przez dwa. Ciekawe czy moja mama chciałaby mieć więcej mnie? Ile to by było, kto wie? Właśnie przerabiam w szkole potęgi i są bardzo łatwe, a tak się bałem na wakacjach. To niesamowite jak się człowiekowi wydaje, że coś jest trudne jak tego nie zna. A jak już pozna to nagle mówi sobie. Ale ty jesteś dziwny, tak się bałeś a nie było czego. No ale jak widać już zaczynam zmieniać notkę na jakieś banialuki to kończę, żeby znowu nie zaczynać mojego dziwnego rozmyślania.
Bardzo dużo słońca, dużo zdrowia, dużo miłych niespodzianek i przyjemnego dnia, Kuba.