Ostatki wakacji!

Mam taki wewnętrzny stresik, bo myślę ciągle o tej szkole, że to już za nie tak długo. Ale stało się coś takiego że zapomniałem na chwilę myśleć o tym. Zwyczajnie przyszły do mnie aż dwie paczki i to jedna w jeden dzień i na następny druga. Codziennie prezenty ale i to jakie! Na początku przyleciały do mnie pamiątki z Toskanii od Pani Maszki maszape.blogspot.com Pani Maszka była w Toskanii na zaproszeniu i na wypoczynku ze swoją rodzinką i postanowiła że jak już mnie tak polubiła więc mi wyśle pamiątki z Toskanii i teraz to się czuję tak jakbym tam prawie też był. Dostałem Prawdziwą czapkę szefa kuchni! Taka czapka się nazywa budyniówka.



Pani Maszka wie że ja będę kiedyś kucharzem. Czapka jest jeszcze trochę za duża ale głowa mi jeszcze urośnie za kilka lat. Ale ja już i tak noszę tą czapkę bo się nie doczekam aż mi ta głowa dorośnie.
Ale do tego dostałem jeszcze takie ładne psikacze do sałatek, łyżki do mieszania i słoiczek z bazylią.




Ja to już bym mógł dorosnąć i zostać tym szefem kuchni. Jestem na to gotowy. A moja mama mówi że ja już jestem tym szefem kuchni i mówi do mnie szefuńciu.



Dziękuję Pani Maszko ja dostałem zawał serca z tej szaleńczej radości ale jeszcze żyję. Zwyczajnie się nie spodziewałem, że to będzie taka miła niespodzianka. Bardzo się ucieszyłem i z tej szaleńczej radości aż spałem z wypiekami, ale te wypieki to były na policzkach. Jak ktoś nie zna Pani Maszki bloga to bardzo polecam odwiedzić, bo Pani Maszka robi takie zdjęcia, że się człowiek zapomni że nie jadł dzisiaj obiadu.

Następnego dnia dostałem drugi zawał serca, bo przyleciała do mnie niespodzianka od Pani Tesi. Pani Tesia jest naszą przyjaciółką rodzinną i wie o nas wszystko i na przykład wie że ja się interesuję ostatnio bardzo techniką decupage. No i zdradziłem moją tajemnicę a miało być na potem, ale muszę pokazać co Pani Tesia mi przysłała jako niespodzianki.



Na początek wiele różnych dodatków do decu i jak już bym był na wyczerpaniu to mam pyszną przegryzkę.



To są takie smakowite wafelki które się wytwarza w mieście u Pani Tesi, taki produkt że to miasto słynie z tych smakołyków. No i to miasto się nazywa Dobre Miasto. I dobre wafelki. Jak ktoś chce się wybrać na wyprawę to niech pojedzie na Warmińsko Mazurskie do Dobrego Miasta, bo to jest piękne miasteczko i mają pyszności w tej fabryce. Warto się wybrać polecam.
Ale to oczywiście nie koniec niespodzianek bo zostawiłem na deser moją nową skrzyneczkę z Paryżem.



A w środku jest jeszcze ładniejsza. I ma dodatek.





Pani Tesia uwielbia decupage i robi to bardzo fachowo. Ja będę się dopiero uczył, ale za to od najlepszych to może coś mi z tego dobrego wyjdzie.
Moja mama dostała też niespodziankę, żeby mi nie zazdrościła za bardzo mojej niespodzianki.



Moja mama jest bardzo ucieszona z tego chustecznika a ja go nazwałem wspólnik bo przecież jest taki wspólny. Dziękuję Pani Teresiu za moje piękne niespodzianki. Jak ktoś nie rozmawiał z Panią Tesią na przykład przez telefon to dużo stracił, bo nawet nie wie jaki Pani Tesia ma dobry humor i miły głos. Można słuchać nawet przez godzinę. Tylko że te komórki kasują te pieniądze jak worek bez dna.
A do tej paczki dołożyła 21 róż dla mojej mamy Pani Danusia, która jest sąsiadką Pani Tesi ale z Panią Danusią tez się trochę znamy i Pani Danusia Stryjna słynie z tego, że robi piękne kwiatuszki z krepiny. No zresztą proszę zobaczyć.



Pani Danusia też mieszka w Dobrym Mieście i jest sławna, naprawdę, bo widziałem zdjęcia. Dziękuję Pani Danusiu a moja mama powiedziała, ze 21 róż to akurat tyle ile moja mama ma lat. To oczywiście żarcik ale wiadomo, że trzeba pożartować. Ja tez lubię żartować tylko ze ja trochę się nie znam na żartach i jestem trochę bardziej sztywny, ale moja mama to uwielbia żartować i jest bardzo zabawna i jak coś powie to normalnie można siadać.
Wszystkim życzę najfajniejszych ostatnich dni wakacji i żeby było co wspominać, Kuba.

Bez planowania.

Dzień dobry. Muszę się przyznać do pewnej sprawy. Jak miałem tamten komputer który się zepsuł to miałem w nim wiele zdjęć, które sam zrobiłem ale jakoś nigdy ich nie pokazałem. Zawsze miałem to w planie na przyszłość, ale jakoś ta przyszłość nie nadeszła. Zepsuł mi się komputerek i straciłem zdjęcia, gotowe przepisy do The ScrapCake, przemyślenia na różne tematy, no tych przemyśleń to nie całkiem straciłem bo mam je w głowie ale te wszystkie zapiski. Tak sobie myślę że nic nie warto planować że na przykład na przyszłość pokażę to czy tamto, bo ta przyszłość to jest taka zadziwiająca że się ciągle zmienia i nie można jej porządnie zaplanować, bo się to nie uda. Bardzo żałuje że wszystko trzymałem w komputerku. Potem jak straciłem go to normalnie z tego zmartwienia nie mogłem się za nic zabrać, bo tak się załamałem że nie miałem na nic ochoty. A teraz jak już mam ten nowy komputerek to zwyczajnie nie mogę się zebrać w garść żeby coś tworzyć. Czy to jest normalne? Z drugiej strony jak tak myślę to przez te zwariowane wakacje jakoś oklapłem z tych wielu emocji. Został jeszcze tydzień wakacji i postanawiam go wykorzystać na odpoczywanie przed tą szaloną 4 klasą. Trochę się tym też denerwuję, że jak to będzie bo tyle mi dojdzie przedmiotów i każdy będzie z innymi nauczycielami. To dosyć stresująca sprawa. No ale wchodzę już w wiek poważniejszy to trzeba przyjąć zmiany z powagą i całkowicie panować nad stresem. Dzisiaj chciałem pokazać kilka zdjęć które zrobiłem wczoraj mojej mamie.



Moja mama się nie spodziewała bo myślała że ja się tylko bawię, ale potem zobaczyłem że kilka zdjęć mi wyszło takich, że ja jestem z nich zadowolony.



No moja mama to nie bardzo, bo powiedziała że mogłem powiedzieć to by się uczesała, ale ja myślę że takie są najlepsze. ale to oczywiście nie oznacza że moja mama zawsze chodzi nie uczesana.



Wszystkich zdjęć nie mogę pokazać, bo moja mama też musi mieć trochę prywatności. Ale proszę mi uwierzyć na słowo że dawno już mi nie wyszły dobre zdjęcia. Czy to jest jakieś zmęczenie wszystkim? Czy wszyscy tak mają, że jak czegoś się nie robi długo i potem się za coś złapie tak całkiem przypadkowo, to nagle wychodzi jakoś lepiej? No i jeszcze chciałem przeprosić wszystkich, bo wiem że czekali na jakieś nowe niespodzianki ale niestety jakoś oklapłem w papierowym hobby. Ale wierzę że to się zmieni tylko muszę zwyczajnie jakoś nabrać siły na to.
Jak zagląda do mnie ktoś kto się bardzo dobrze zna na zdjęciach to proszę się nie krzywić, bo ja wiem, że te moje zdjęcia są mało ostre ale trudno zrobić zdjęcie jak ktoś się cały czas rusza i na przykład układa kubeczki do szafki, albo pisze jakieś wykresy.
Życzę wszystkim bardzo miłego poniedziałku, albo tej reszty która została, bo wiem że poniedziałek to jest niezbyt lubiany dzień tygodnia, więc samych miłych chwil, Kuba.

Wróciłem!

Dzień dobry. Witam się po straszliwej awarii komputera przez którą wcale nie mogłem odwiedzić internetu a nawet całego mojego komputera, bo się tak zepsuł że normalnie klops. Dziękuję że wszyscy na mnie czekali niecierpliwie i mam teraz nadzieję, że już ten nowy komputer nie zwariuje i będzie dobrze działał. Najgorzej że straciłem wszystko w tamtym komputerze i zostałem całkiem bez nowych przepisów, a już były gotowe i bez różnych notek, które napisałem na brudno i całkiem bez rzeczy które zbierałem i normalnie zaczynam prawie nowe życie. Ale się przyznam że z tego braku komputera to myślałem że zwariuję, bo się tak martwiłem co u mnie słychać na blogu i w całym świecie. Nawet nie mogłem sprawdzić pogody dokładnej i czy ktoś do mnie napisał tajny list. No i tak sobie myślę, że jak w dawnych czasach kiedy nie było jeszcze komputerów, to jak by były to byśmy się tak rozwinęli na dzisiejsze czasy, że może byśmy sobie na przykład rozmawiali telepatycznie i bym wysłał taka telepatyczną wiadomość do wszystkich obserwatorów mnie, że mam awarię. Dzisiaj to już by był wielki postęp. Może taka ewolucja nas czeka jak nie będzie tego końca świata w tym roku. A ja tak sobie jeszcze myślę, że Majowie mogli trochę poczekać z tym kalendarzem bo ten koniec świata ma być przed gwiazdką, a to już jest mała przesada raczej. Ludzie czekają cały rok i nawet bardziej niż na swoje urodziny a tu trach Świąt nie będzie! Moja mama się podśmiewa, że tak tylko straszą ludzi i żebym się nie martwił bo ten koniec świata też przeżyjemy. Myślę że to juz jest całkiem koniec świata co oni wyrabiają z ludźmi, bo ja się na przykład zdenerwowałem, ze ma być ten koniec świata. A co jak ktoś uwierzy na 100 procent? Sprzeda swój dom i na przykład zwolni się z pracy żeby pojechać na przykład do Meksyku i straci wszystkie swoje pieniądze, bo sobie porządnie zaszaleje, a tu końca świata nie będzie. No i klops normalnie i trzeba dalej żyć. A w razie jak byśmy nie mieli szczęścia i koniec świata nadejdzie? Ale życzę wszystkim żeby to był tylko taki żart jak na Prima Aprilis czy coś. Dzisiaj pokazuję jakie bransoletki dostałem od Pani Kasi z Krakowa, która nie ma niestety swojego bloga.



Pani Kasia była ostatnio zwiedzać Leżajsk i przysłała mi różne pamiątki.



Ja nie byłem nigdy w Leżajsku, ale teraz to prawie jak bym tam był. Dostałem też wiadomości o Krakowie, bardzo ciekawie opisane są legendy.



Niektóre są zabawne a niektóre straszne. Bo na przykład Historia o tym że dlaczego w Krakowie jest tak dużo gołębi? To wszystko przez tego Księcia Henryka Probusa. Bardzo miał słabą wolę. Jeśli ktoś nie zna tej legendy to bardzo polecam żeby się zapoznać koniecznie. A jak w razie czegoś to proszę się do mnie zgłosić to ja wszystko wytłumaczę. Dostałem też od Pani Kasi różne potrzebności na różne potrzeby.




Bardzo dziękuję Pani Kasiu za niesamowitą niespodziankę! Bardzo się dzisiaj rozpisałem to kończę, ale jak ktoś się zaciekawi to zdradzę, że w następnym odcinku przedstawię znowu coś ciekawego, to proszę czekać niecierpliwie.
Dobrego dnia i samych miłych chwil, Kuba.