Powrót wianków.

Trochę niespodziewanie zrobiłem dwa wianki i to podwójne. Zaraz wyjaśnię o co chodzi.



Niespodziewanie, bo nie myślałem nawet o robieniu jeszcze w tym roku szkolnym wianków, ale na zakończenie mojej bytności w tej szkole zgodziłem się, bo przemówił do mnie argument, że każdy coś po sobie zostawi, niektórzy tylko wspomnienie. A ja? Cóż.



Zrobiło się parę prac do szkoły od pierwszej klasy, niektóre zjadł czas i ślad po nich zaginał, a inne może zostaną na jakiś czas zapamiętane, gdy mnie już w tej szkole nie będzie. Swoją drogą jak długo przetrwają bałwanki, sowy, czy kwiaty zrobione z papieru? Plakaty, ozdoby, napisy itp... Nie sadzę, że zapiszę się na kartach historii szkoły: "Oto ten Kuba co robił w gazetkach." Raczej nie, hehe.

Ale jak już wcześniej wspominałem zgodziłem się, że zrobię wianuszki i pomyślałem, że zrobię inne od tych wcześniejszych. A że praca mnie lubi, nie ukrywam, że i ja odpoczywam z papierem i klejem w rękach to zrobiłem właściwie cztery wianki.



Połączyłem je tasiemkami i powstały dwie zawieszki podwójno wiankowe. I wcale nie małe jakby się mogło wydawać na zdjęciach.



I koniec historii tego, który w szkole charytatywnie ciachał i sklejał.



Wszystkim życzę żeby zostali zapamiętani w jakiś sposób, najlepiej tak, żeby warto było nas wspominać.
Kuba.

Nowy look.

Witam wszystkich zabłąkanych wędrowców.
Dzisiaj będzie nietypowo, bo będę pokazywał... siebie. Oto ja. Tylko trochę starszy niż na tytułowym banerze bloga.



Zdjęcia zrobione przez koleżankę, jej telefonem. Pokazuję się chociaż miałem już tego nie robić, po ostatniej aferze z anonimem, który strasznie bardzo "lubił" mój blog. Cóż naginam zasadę, bo...

Ściąłem włosy jak widać i chciałem powiedzieć, że gdybym wiedział wcześniej to, co wiem teraz, to dawno bym to zrobił. Luz, prawie brak czesania, a suszenie trwa pięć minut. Nie dałem się ostrzyc całkiem po żołniersku, bo nie był bym sobą bez mojego afro. Może kiedyś.

A jeszcze nie tak dawno temu, byłem pierwszym kudłaczem na dzielnicy. Jako dowód przedstawiam moje ulubione, chociaż nie najświeższe zdjęcia z ranami, to jedyne takie zdjęcia z uwiecznionymi ranami.
Blizn po tym "dramacie" nie mam, a podobno blizny są fajne i dodają charakteru facetowi, hehe.





No i tyle z aktualności. Mam do zrobienia trochę lekcji, więc...
Jak to mówią w innych krajach, au revoir!
Kuba.

Wieści dziwnej treści.

Dzień dobry w tym pięknym dniu.
Pięknym bo wolnym! Pierwsza niedziela od dawna gdy mam skończone wszystkie prace i zadania. Niesamowita ulga. Ale jak pomyślę, że znowu od poniedziałku czeka mnie sprawdzian za sprawdzianem to za przeproszeniem chce mi się zdechnąć na stojaka.
Niestety koniec szóstej klasy to istne wariactwo. Sprawdziany, kartkówki, odpytywania, sprawdzanie ćwiczeń, zeszytów, prace dodatkowe, poprawy ocen i tak dalej. Cały czas siedzę w książkach, przypominam sobie, zapamiętuję, utrwalam i tak w kółko. Praca ciągła i mordercza, dlatego rzadziej wpadam na blogi. Przepraszam ale to się własnie nazywa wyciskanie mózgu. Jeszcze tak ciężko nie pracowałem na dobre świadectwo. A do tego nasza klasa przygotowuje spektakl i mamy próby. Do domu ściągam dość późno i wtedy nawet nie chce mi się pamiętać jak się nazywam, a jeszcze lekcje trzeba odrobić i normalnie zero fajerwerków.
Dla przyszłych szóstoklasistów mała rada. Pamiętajcie wszystko od początku, bo potem ciężko nadrobić zaleglości jeśli ktoś sobie odpuści. To znaczy można być miernym uczniem, czemu nie, ale pomyślcie jak na Was będą potrzeć nauczyciele w nowej szkole w pierwszej klasie gimnazjum? Lepiej się chyba pokazać z lepszej strony, bo pierwsze wrażenie zostaje na trochę dłużej, niż potem naprawienie się. Dobra koniec blablablania. Mam wiadomość! za parę tygodni będą już wakacje! Hurra! Nie wiem jak inni, ale ja odmóżdżę się totalnie i będę spał do południa. A co mi tam, zasłużyłem.

Dzisiaj nie mam wiele do pokazania, bo tylko plakat, ale myślę, że warto go pokazać ze względu na włożoną w jego zrobienie pracę.



Pomyślałem, że nawet zwyczajną treść plakatu można urozmaicić, żeby polepszyć odbiór i zaciekawić. Dlatego zrobiłem na plakacie elementy dające efekt 3D.



Nie lubię płaskich plakatów. Wycięte prostokąty naklejone na kolorowy karton. Wolałem zrobić ten plakat w innej formie. Ramy są wycięte z grubego kartonu i pomalowane farbką. Wszystko odręcznie. Tekst pisany własnoręcznie i portret szkicowany też własnoręcznie.



W całości plakat wygląda tak:



Mam nadzieję, że portret Pana Wałęsy można rozpoznać bez czytania nagłówka na plakacie.
Na dzisiaj kończę, dziękuję wszystkim, że chcą czytać moje brednie i odwiedzają mnie, chociaż ja jestem nieobecny. Obiecuję, że jak się zrobi trochę luźniej w szkole, odwiedzę wszystkich i wszystko wróci do normy. A tymczasem borem lasem idzie krasnal hopsasasem.
Miłej niedzieli, Kuba.