Wielkanocnie.

Kosz z jajkami? Czy jajko z koszem?



Wiem ze trochę bez sensu, ale taką karteczkę stworzyłem.



Mam nadzieję, że przygotowania do Wielkanocy już ukończone i wszyscy odpoczywają?
Dużo spokoju i wiele uśmiechów, Kuba.

Jajeczko.

Dzień dobry.
Dzisiaj migiem przedstawiam karteczkę, migiem dlatego, że robię ciasto i nie za bardzo mam czas. Przygotowania do Świąt trwają.
Oto karteczka jajo. Starałem się o zachowanie delikatności w tej kartce.



Nie wiem czy wyszło delikatnie, mam nadzieję, że tak.



Wszystkim życzę miłych przygotowań do Świąt i samych uśmiechów, Kuba.

Po Egzaminie!

Chociaż mógłby być to żart na Prima Aprilis, to nie jest.
Wróciłem dzisiaj z egzaminu! To był osławiony test szóstoklasisty.
Właściwie wyszedłbym wcześniej, bo napisałem co miałem, to co tam będę siedział jak w kokonie, ale nie wolno, trzeba było czekać, aż wszyscy skończą, więc siedziałem z zamkniętymi oczami, bo trzeba oszczędzać przecież gałki. No a po przerwie, która się ciągnęła w nieskończoność mieliśmy jeszcze test z j.angielskiego. Na egzaminie jak wiadomo nie wolno kaszleć, kichać, smarkać, chichotać, szemrać pod nosem, ściągać, machać nogą i pstrykać. Może coś pominąłem, nie wiem, ale jakoś niektórzy wcale się do tego nie dopasowali. Nudny był ten test, nic nowego, same starocie powtarzane ze sto razy w kółko. Człowiek chciałby pożartować w ten piękny dzień kłamczucha, a tu wszyscy tacy wystraszeni i bladzi. Gdy wracałem do domu to było mi tak lekko, że już mam za sobą egzamin i szczerze mówiąc postanawiam się już nie przejmować, gdy nauczyciele będą straszyć, że coś będzie trudne i okropnie nas obleją i zostaniemy w tej samej klasie.
Trele morele!
Test był łatwy, że aż mi głupio się zrobiło na początku, pomyślałem, że to może test dla młodszaków i nauczyciele nas robią w konia na Prima Aprilis. Okazało się, że dzisiaj nikt się na żartach nie znał w mojej szkole.



Za to udało mi się oszukać moją mamę. Zadzwoniłem i strasznie smutnym głosem powiedziałem, że test szóstoklasisty był tak trudny, że niestety nie dałem rady i mnie jeszcze wyrzucili z sali. Moja mama na początku powiedziała tylko: - Co? A ja nie wytrzymałem i się zarechotałem, no i gdyby nie to, to byłby żart doskonały!
No i sobie nie pokłamałem w tym jedynym w roku dniu.
Wszystkim życzę wesołego kłamania i dużo śmiechu, Kuba.