Trzynastka!

Dzień dobry w tym pięknym dniu.
Proszę Państwa, wczoraj były moje urodziny. Mam już nareszcie 13 lat. Jestem jeszcze młody, ale już nie tak bardzo. Teraz już się szybko zestarzeję, bo podobno po 13-nastce leci jak z kranu. Pyknie mi za niedługo dwudziestka i koniec wygłupów. Hehe, ale jeszcze kilka lat mi zostało to trzeba zaszaleć. Moja mama powiedziała, że się mojej trzynastki nie obawia, bo podobno w tym wieku ludzie strasznie głupieją. Ciekawe czy ja też zgłupieję? Będę się pilnował żeby nie zgłupieć, bo zgłupieć jest łatwo, gorzej wrócić do jako takiej normalności. Zresztą gdzieś słyszałem, że tylko wariaci są coś warci, to już sam nie wiem.
Zgłupieć czy nie zgłupieć? Oto jest pytanie.



Zapraszam wszystkich na słodkie zdjęcia serniczka, który sam zrobiłem. Niestety tylko tyle mogę zaoferować na blogu. Proszę o wybaczenie, że tak kuszę.

Przedstawię przepis obrazkowy, jak zrobiłem mój sernik, może ktoś skorzysta z przepisu. Sernik robi się łatwo, warto spróbować, smakuje wyśmienicie i nie trzeba go piec w piekarniku.
Potrzebujemy kilku składników ze sklepu: sernik w proszku, brzoskwinie w puszce, galaretka, herbatniki...



Jeszcze serek homogenizowany i oczywiście mleko, im tłuściejsze tym lepsze.



Jak już mamy wszystkie składniki kupione, to oczywiście wyciągamy mikser, miskę, tortownicę.
Mikserujemy sernik w proszku z mlekiem. Na opakowaniu sernika jest podany dokładny czas mikserowania i wszystkie wskazówki jak to mikserować. Ja zawsze dodaję mniej mleka niż podaje instrukcja, dodaję jedną szklankę mleka, bo wolę, żeby sernik był bardziej zbity, niż taki strasznie puszysty, że się rozwala na talerzu. Ale jak kto woli.

A w między czasie przygotowujemy galaretkę, bo ona potrzebuje trochę czasu żeby wystygnąć i się trochę zastygnąć, ale o tym później. Przygotowujemy galaretkę i odstawiamy niech stygnie.



Galaretka stygnie sobie, a my wykładamy tortownicę herbatnikami i nakładamy ubitą masę sernikową.



Na pięknie wygładzony sernik ja za każdym razem sypię warstwę albo wiórków kokosowych, albo orzeszków, a tym razem są to płatki migdałowe. Stworzą w naszym serniku chrupką, pyszną warstwę.



Która wygląda i pachnie tak.



Muszę dopowiedzieć, że jak ktoś bardzo lubi to może dodać rodzynki, ja nie cierpię rodzynek, więc ich nigdy nie dodaję do mojego ciasta.
Teraz następna miła czynność, krojenie brzoskwiń. Wyciągamy je z puszki trochę wcześniej na miseczkę, żeby syrop z nich trochę skapał, żeby nie pływały później na serniku. Kroiłem w takie grubsze paseczki, ale można je było pokroić w kostkę, albo w cienkie plasterki, jak kto woli.



Uwaga dla młodszych, którzy będą sernik robić. Uważajcie na nóż! Najlepiej niech kroi ktoś dorosły.
Teraz pokrojone, smakowite brzoskwinie układamy na warstwie migdałów. Ciężko było się powstrzymać, żeby nie zjeść tych brzoskwiń.



Teraz wracamy do naszej galaretki. Uwaga, uwaga cenna uwaga!
Nie zalewajcie galaretki, kiedy jeszcze jest bardzo wodnista, poczekajcie aż się zrobi taka gęściejsza, ale nie glutowata. Trzeba ten moment wyczuć. Kiedyś wlałem wodnistą galaretkę i wstawiłem sernik do lodówki, bo myślałem, ze będzie w porządku. Jak po jakimś czasie otworzyłem lodówkę, żeby sprawdzić co z sernikiem to się załamałem. Galaretka dziwnym sposobem przeciekła przez cały sernik i była w całej lodówce, a ja myślałem że tortownica jest szczelna i nic nie przepuszcza. No i od tamtego czasu, zawsze czekam i sprawdzam czy galaretka jest już gęściejsza. Wtedy nie ucieknie, bo w lodówce już tylko sobie pięknie zastygnie. No i mamy gotowy i przepyszny sernik.
Ja oczywiście uwielbiam słodkości, więc doprawiam do smaku sosem czekoladowym. A co sobie będę odmawiał trochę przyjemności w życiu.



Strasznie pysznie i miło się zrobiło. Smacznego!



No to lecę się starzeć w spokoju i obrastać w dodatkowe kalorie.
Hehe, pyszny serniczku, nadchodzę!
Kuba.

Przemiana notesu.

Przepraszam za nieobecność, drugi semestr szóstej klasy to niekończące się testy sprawdziany, przepytywanki, przyłapywanki, łapanki i przeskakiwanki pomiędzy piętrami. Człowiek nie ma siły, ani czasu na własne życie. Ale nie chcę tu pisać o szkole, bo wpadłem odpocząć i się zrelaksować. Powiem tylko, że czekam na wielkanocną przerwę, bo podupadam powoli na psychiczną stronę mózgu, zaczyna mi ta strona pęcznieć i jeszcze trochę a strzeli i już mi tak zostanie.

Dzisiaj notka będzie krótka, to znaczy taki mam zamiar na początku pisania. Może nie zejdzie na jakieś boczne tematy w stylu nawijania o starych karabinach i maślance. Nie, dzisiaj najpoważniej w historii, będzie krótko i na temat.

Jak w tytule mam zamiar przedstawić przemianę zwykłego notesu w notes elegancki, jednym słowem taki, żeby się nie wstydzić go wyjmować, gdy trzeba będzie coś zapisać.

Notes jest torebkowy dlatego jest ubogi w ozdoby, ale za to papier jest taki ozdobny, że nie potrzeba dodatkowo torturować go kwiatkami.



Teraz krok po kroku przedstawię jak odmienić sobie zwykły notes. Do tej operacji będziemy potrzebować: zwyczajny i nudny notesik, nożyczki, klej i papier ozdobny. Oczywiście można dodać kwiatki jeśli ktoś nie może bez nich żyć, ale skoro to ma być notes noszony w kobiecej torebce z różnymi gramotami, to po kilku dniach z tych kwiatków zostaną ogryzki. Przystępujemy więc już do dzieła.



Odrywamy delikatnie cały notes od okładki. środek z karteczkami odkładamy i zajmujemy się okładką. Teraz będą dwa kroki. Albo zostawiamy ten papier, w którym notes był ubrany, albo go zdzieramy. To zależy od nas, czy chcemy się bawić dłużej, czy pif-paf i chcemy mieć sprawę załatwioną. Wygląda to chwilowo tak.



Ja zostawiłem stare ubranko z lenistwa, nie chciało mi się tego skrobać, a trzyma się mocno, więc nie będzie odłazić samo. Teraz oklejamy naszą okładkę bardzo starannie nowym papierem i pamiętamy o przycięciu rożków. Jak będą przycięte równo, to ładniej będzie się układała ta nowa okładka.



Zaklejamy starannie rogi.



Teraz bierzemy notesik i zaklejamy wykończenie pierwszą kartką z notesu. Grzbiet notesu też smarujemy klejem i mocno przyciskamy przez chwilę, żeby klej złapał.



Można powiedzieć, że notes jest gotowy. Można jeszcze w środku na okładkę przykleić kolorowy papier, ale trzeba uważać. bo notes może zrobić się za gruby i ciężko będzie go zamykać.



Można też dodać wstążkę, która będzie wiązaniem notesu, wtedy zamykanie nie będzie problemem. Oczywiście trzeba to zrobić zanim się przyklei tą kartką zaślepiajacą środek okładki.



Jeszcze rzut oka na przedtem i potem.



Taki notes możemy podarować komuś w prezencie.



Mam nadzieję, że opis jest jasny i prosty i może komuś się przyda.
Życzę wszystkim słonecznego lutego, a marca bez garnca.
Kuba.

Plakacik.

Witam wszystkich miłych gości.
Po dłuższej nieobecności, która miała być odpoczynkiem od komputera na feriach. Przez ferie zaglądnąłem do sieci tylko 2 razy Sukces! Raz do Wikipedii i na panel sterowania bloggera z ciekawości czy ktoś mnie odwiedził. Dziękuję za miłe komentarze.
A dzisiaj będzie krótko i w temacie Walentynek. Jak wiadomo już od dawna Walentynki to nie jest moje ulubione święto, wątpię czy kiedyś to się zmieni, bo nie jestem typem kochasia, no ale czasami trzeba się zgiąć w uszach i machnąć jakiś plakat do szkoły. Nie miałem dobrego pomysłu na taki plakat, bo wiadomo jak się działa pod dyktando to i chęć nie taka sama, więc stać mnie było tylko na to:



Miałem wcale nie pokazywać zdjęcia, ale może komuś jednak przyda się jako inspiracja. Wszystko wycinałem ręcznie, tło nadpaliłem nad świeczką, a moja mama oczywiście nadzorowała i co chwilę straszyła mnie głośnym - JUŻ WYSTARCZY! Całość jest iskrząca srebrnym brokatem, ale na zdjęciu tego nie widać. Cóż nawet nie zrobiłem porządnego zdjęcia przez tą ciemnicę za oknem, a z lampą plakat na zdjęciu wychodził fioletowy.
Co za kłamczuch z tego aparatu!
Na dzisiaj kończę, bo chcę pozaglądać na zaprzyjaźnione blogi i zobaczyć co przegapiłem przez tą nieobecność.
Pozdrawiam wszystkich, życzę miłej resztki niedzieli, Kuba.