Koszyczek origami.

Mam ferie ale te ferie płyną mi trochę pod prąd, bo cały czas nadrabiam jeszcze te zaległości szkolne. Lepiej nie mieć zaległości, ale jak wiadomo jak się zachoruje to klops, bo choroba sobie upatrzy ofiarę i przez zaskoczenie człowieka dopada i już po planach na przyszłość. Prawie jak świńska grypa, ciekawe dlaczego tak się nazywa? Bo ja już się chyba trochę domyślam. Ale nie, nie, nie, ja nie miałem świńskiej grypy tylko coś innego i ciągle pamiętam ten szpital, nawet mi się jeszcze w dodatku śnił.
Teraz czas na zdjęcia i małe przedstawienie tego co zrobiłem w wolnym czasie.

Dzisiaj skromnie przedstawiam mój koszyczek origami.



Kosztował mnie dużo składania papierków w wolnych chwilach, a jego opowieść zaczyna się od tego, że miał być łabędziem, ale moja mama powiedziała, że nie chce łabędzia, bo nie ma go gdzie postawić za bardzo i szkoda tyle mojej pracy, żeby się kurzył gdzieś na parapecie, więc postanowiłem, że to będzie koszyczek, bo od dawna chciałem wypróbować to tworzenie modułowe.



I tak oto koszyczek ma spód łabędziowy i jest biały jak to łabędzie, ale nic nie szkodzi.



Jeszcze jest pusty bo nie wiem co do niego dodać, myślę że może coś na Wielkanoc żeby sobie stał na stole, albo w piwnicy jak się nie da na niego patrzeć. To taki żart.

Powiem szczerze, że to chyba będzie mój jedyny wyrób modułowy, na więcej się chyba nie skuszę, mówię uczciwie. Zresztą jak ktoś robił to origami to wie o czym ja mówię. Ale już spróbowałem i mogę dodać to do załatwionych spraw w życiu. Ile zrobiłem modułów? No tak po 120 przestałem już je liczyć i robiłem jakoś odruchowo. Nie wszystkie są równe i idealne, ale to się zasłoni jakimiś kwiatami. Jak widać na trzymankę do koszyczka zabrakło mi już niestety cierpliwości. Ciąg dalszy koszyczka nastąpi, to proszę czekać niecierpliwie.

A to są podkładki czekoladowe, które zrobiłem w starym roku, jak jeszcze nie umiałem robić okrągłych. Pokazuję je, bo to dobra zachęta jak ktoś nie umie się dogadać z szydełkiem, to może się wreszcie skusi i spróbuje.



Ja spróbowałem i teraz ciągle coś dzióbię jak mam chwilę. To tak raczej dla wprawy, żebym nie zapomniał.
Na dzisiaj koniec, bo nie wiem co mam pisać, a jakoś mi myślenie się zablokowało po tych lekcjach i już piszę same banialuki. No to kończę żeby się nie kompromitować za bardzo.
Wszystkim bardzo ciepłego lutego i samych miłych chwil, Kuba.

Szpital to piekło!

Byłem w szpitalu, ale już wróciłem. Miałem zwyczajnie kłopot z lekarzami bo każdy chciał mnie leczyć po swojemu a mój organizm nie mógł przeżyć takiej dawki wariacji i doprowadziło to do tego że musiałem iść do szpitala. Jak wiadomo w szpitalu nie jest wesoło. Co chwilę chcą mojej krwi, a ja ją za bardzo lubię żeby ją rozdawać co chwilę. Potem dają jakieś papki i mówią że to jedzenie, potem co chwilę przykładają pistolet do głowy i mówią że to mierzenie gorączki. Zwariować od tego można. Co chwilę mnie ktoś mylił z dziewczyną a jak mówiłem że jestem Kuba, to się strasznie dziwili. Dziewczyny chciały się ze mną podzielić lalkami, a jak odmówiłem to chciały mnie czesać. Ojeju co ja przeżyłem! Jak już jestem na wolności to czuję się całkowicie wyzdrowiały. Oby nigdy więcej nie iść do szpitala, bo to totalna zagłada.
Miałem dużo czasu na myślenie, bo ten całkowity spadek formy doprowadził mnie do takiej chwili że się zastanawiałem czy ja jeszcze coś będę pokazywał na blogu. Chyba zwyczajnie już mnie męczy bycie w tym internecie. Nie mam na to wszystko czasu. Mam kilka do pokazania prac które zrobiłem jeszcze w tamtym roku. Ale myślę ze jak na ferie nie dam rady się zebrać w garść i tworzyć coś od początku to zwyczajnie odpuszczam. Bo się nie chcę zastanawiać co dalej i myśleć jeszcze o blogu jak ja mam o czym myśleć. Dużo mam nauki, bo wiadomo nie można zostawać gdzieś w tyle tylko trzeba iść na przód. Nie chcę się odłączać od czegoś co lubię, ale jak trzeba wybrać to wolę spełnić moje marzenia, a jak mam spełnić marzenia to muszę się brać całkowicie w garść i się uczyć żeby się spełniły te moje marzenia. Tego nie mogę odpuścić więc odpuszczę blog bo bez bloga można żyć a bez obowiązków to już nie za bardzo. No ale to tak jak napisałem, jak się nie dam rady zebrać w garść to napiszę że nie dałem rady i powiem że miłego dnia i kropka.
Na początku lutego mam ferie, pomyślałem że może wkleję do tego czasu jakieś zaległe prace, których nie pokazałem jeszcze, a od lutego albo rozpocznę tworzenie, albo znikam i może od czasu do czasu coś pokażę ale nie za często. Szkoła niestety jest wymagająca i trochę męczy jak wiadomo a na feriach będę nadrabiał wszystkie zaległości z ostatnich dwóch tygodni nie odrabiania. Normalnie masakryczna zagłada z tym się szykuje. Jak nie zwariuję całkowicie od tego wszystkiego to dam znak, że jeszcze żyję.
Teraz obiecane kilka zdjęć, żeby nie było dzisiaj tak łyso.
Oto zrobione w tamtym roku podkładki pod kawkę albo pod inne kubki, trochę ich zrobiłem ale nie będę wszystkich pokazywał dzisiaj żeby nie zanudzać.



To było jak się chciałem nauczyć robić okrągłe, a wyszły mi takie.




Teraz już wiem jak się robi okrągłe, bo trochę trenowałem nad tym i wymyśliłem własny wzór. Oto pierniczkowe podkładki.



Zrobiłem jeszcze taka kartkę na imieniny dla Pani Teresi.





Z Papieru The ScrapCake. Czy właściwie ktoś coś wie co się stało z TSC, bo teraz to zwyczajnie widmo bez odpowiedzi na pytania. Było, było i się rozmyło. Tak to już czasem zwyczajnie bywa w tym internecie, że ludzie znikają i koniec kontaktu. I tyle na dzisiaj.
Bardzo dużo uśmiechów i samych miłych chwil, Kuba.

Sylwestrowo.

Ironia mojego losu jest taka że się rozchorowałem i to na maxa. Czuję się straszliwie słabo, tak słabo że nawet porządnie zębów nie mogę umyć. Mam lekarstwa i straszliwy kaszel i katar i boli mnie cała głowa. Żegnam ten stary rok i się cieszę że się kończy bo był ciężki. Nowy rok będzie bardzo dobry innego wyjścia nie ma. Przepraszam, że nie zrobiłem podsumowania całego roku bo takie są zwyczaje. Czuję ze wszystkich stron tylko smutek jak go wspominam i zmęczenie. Może to przez chorobę, ale ten rok nie był świetnym rokiem, bo jak już jedna sprawa się udała to inne dwie sprawy zawaliłem. O mało nie zawaliłem też pisania bloga, to taka mała sprawa ale już nie czuję tak jak kiedyś że blog był dla mnie najważniejszy. Ludzie się zmieniają i ja się też zmieniłem, ale mam nadzieję że wszystko będzie od nowego roku lepiej. Życzę wszystkim żeby rok 2013 był lepszy od 2012, a jak ktoś miał dobry i tak i tak, to musi się przygotować że będzie jeszcze lepiej. Wszystkim tego życzę i jak wytrzymam do 24:00 to będę zaciskał kciuki żeby się spełniło. Żeby rok 2013 był bardzo kolorowy jak te różyczki, które skręcałem ostatnio.





A na dzisiaj miłego tańczenia smacznego szampana i samych radosnych chwil, Kuba.