Sowy na dokładkę.

Napisałem w poprzedniej notce, że te sówki nie są zbyt fajne, ale tylko dlatego że wolę prace bardziej skomplikowane, a te sowy są takie bardzo proste. Zwyczajnie dlatego, że jak się robi coś w większej ilości to lepiej zrobić proste, bo przy skomplikowanych gdzie trzeba się mocno nawycinać ręcznie różnych szczegółów można paść na zęby ze zmęczenia. Dlatego te sowy do szkoły są jako takie, ale będę niedługo robił inną wersję tej sówki i wtedy dopiero wszyscy zobaczą różnicę i powiedzą że miałem rację.



A przed nami listopad. Nie lubię listopada, bo często jest zachlapany i podgniły. Trudno przeżyję, oby szybko mijał i żeby nastał grudzień. Zdecydowanie wolę grudzień, ale chyba wszyscy go lubią.
Wszystkim odwiedzającym wiele pogody ducha, bo na pogodę w przyrodzie nie ma co liczyć. Kuba.

5 komentarzy:

  1. A mi się sówki podobają i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuba, śliczne są te sowy! :D Nawet jak forma jest prosta, to swój urok mają :) Ale oczywiście czekam na bardziej skomplikowaną formę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kubusiu, skoro taka prosta forma Cię nudzi, to może spróbujesz sowę wyszydełkowac? Serwetki Ci się udały, pled...nie wiem czy skończony, ale był w dobrych początkach;) To i sowom pewnie dasz radę. Tu jest opis http://www.ekorodzice.pl/szydelkowe-zabawki-mala-i-duza-sowa,51,95,826.html

    OdpowiedzUsuń