
Mam nadzieję że się trochę podoba, bo to pierwsza w życiu taka koronka.

Jak nie będzie przeszkadzała w wycieraniu się, to powstanie jeszcze jakaś koronka.

Już za nie tak długo Kuba wróci i automat wyrzuci. Dużo pięknej pogody i mało komarów oraz tych drugich co piją też krew, ale zapomniałem jak się nazywają. Chyba mi się daje we znaki to gorąco.
Wielkie pozdrowienia, Kuba automatyczny.

ślicznie pryzozdobione ręczniki. Może kiedyś też znajdę czas żeby sobie takie wydziergać:)
OdpowiedzUsuńAutomacie Kuby, sprawujesz się znakomicie, godnie zastepujesz Kubę :D Koroneczka śliczna, jak i wszystie pokazane serweteczki - widziałam, bo podglądam, choć nie piszę :) Czy myślisz automacie, że mamie Kuby się spodoba? ;) Ja myślę, że już się spodobała i pewnie pójdzie zamówienie na ukoronkowanie wszystkich ręczników :D A karteczka z serwetką i ptaszkiem jest super :) Świetny pomysł! Buziaczki dla Kuby i...automatu ;)
OdpowiedzUsuńZaglądam sobie co jakiś czas i bardzo podoba mi się Twój blog a przede wszystkim to, co robisz - to, że w tym zwariowanym świecie masz odwagę być sobą i nie bać się robić to, co lubisz. Przez wieki mężczyźni haftowali, szyli, wyplatali, zdobili, rzeźbili... Fajnie jednoosobowy (jak na razie) rodzie męski ;), że wracasz do tego :D Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńładna koroneczka :) wakacje jeszcze trochę trwać będą, więc udanego wypoczynku dla Kuby i jego mamy też :)
OdpowiedzUsuń