
Zrobiłem go z papierowych gałązek, które dostałem ze 100lat temu. Dodałem wstążeczkę, kupioną w sklepie, który już nawet nie istnieje, też już jakieś 100lat i kilku koralików z tego samego sklepu. Popsikałem mgiełką z brokatem, Dodałem kilka listków ostrokrzewu, które oderwałem z całościowych gałązek. A skleiłem całość klejem Magic.
Trochę powyginałem, trochę poczochrałem, popaćkałem białym niby śniegiem w płynie i oto jest.

Szyszeczki oderwałem z jakiegoś stroika świeczkowego. Jak moja mama znajdzie resztki to będzie draka. Wianuszek jest malutki bo ma 8cm. Zastanawiam się do czego go wykorzystać oprócz kartki. Może ktoś mi podpowie?
Dzisiaj notkę wkleja za mnie mój kumpel automat blogowy. Ciekawe czy nie zawiedzie? Niestety jestem nieobecny, bo nastał już ten termin i musiałem odwiedzić w końcu szpital. Teraz pewnie śpię, albo jem jakiś mordoklejny kleik. Jeśli wszystko się uda i skalpel się lekarzowi nie poślizgnie, to na Święta będę w domu.
Proszę tęsknić i czekać niecierpliwie.
Pozdrawiam wszystkich, Kuba.





