Czy jesteśmy bezpieczni?

Na podwórku i w drodze do szkoły grożą dzieciakom różne niebezpieczeństwa i nie myślę o tym że trzeba uważać na przejściach, ale o tych niebezpieczeństwach które grożą ze strony obcych ludzi. Trochę postraszyłem? To dobrze, bo dzisiaj dodaję taki test, który mam w mojej książce ze szkoły, bo tak sobie pomyślałem, że można sobie taki test przeprowadzić na własnych dzieciach, które jeszcze nie chodzą do 3 klasy ale chodzą same na przykład po podwórku i można się przekonać czy one wiedzą jak postępować. Moja mama mnie uczyła jak trzeba się zachowywać jak byłem jeszcze młody, że może mi się kiedyś przyda w przyszłości. Proszę uważnie przepytać swoje dzieci, bo to jest ważna sprawa.





My teraz dopiero mamy to w szkole i myślę sobie, że to już trochę za późno jak dla mnie, ale może przyda się innym dzieciom, które jeszcze o tych wszystkich sprawach nie wiedzą. Jak ja bym się dopiero teraz dowiedział tego z tej książki to mogłoby być dla mnie za późno, bo wiadomo, że człowiek robi różne głupstwa czasami zanim urośnie, ale to dlatego, że nie wie jak postąpić. A jak już wie co i jak to głupstwa nie popełni. To proste.

Nie mam takiej maszyny, która robi tak że widać dokładnie kartki z książki, ale zrobiłem zdjęcia książce żeby było jak najlepiej wszystko widać. Jak się nakliknie na zdjęcia to one się powiększają i wtedy można lepiej przeczytać.
Na dzisiaj kończę i wszystkim życzę dobrego dnia, Kuba.

Dzień Mamy!

Stworzyłem koszyczek z mojego przepisu, który pokazywałem wcześniej, bo tak naprawdę to nie tylko na Wielkanoc można stworzyć koszyczek, ale też na Dzień Mamy. Trochę się nie za bardzo będę rozpisywał, bo zaraz wychodzimy, bo jest świetna pogoda. Taka w sam raz na długi spacer żeby sobie uczcić ten Dzień.



Do koszyczka po drodze kupimy zaraz Raffaello, bo moja mama i ja bardzo je lubimy, ale że wrócimy do domu dopiero wieczorem więc dodam zdjęcia teraz tego jeszcze trochę pustego koszyczka.



A jak nie zjemy wszystkich Raffaello po drodze to jak przyjdziemy do domu to i koszyczek trochę dostanie żeby spełnił swoje zadanie i moja mama jeszcze raz dostanie ten koszyczek ale już wypełniony.



Trochę kulawo wyszło, bo ja planowałem, że Raffaello będzie w domu przed Dniem Mamy, ale wyszło że nie ma co planować, bo zawsze wyjdzie inaczej. Ale u nas i tak jest radośnie nawet bez słodyczy.



Dałem trochę za dużo zdjęć ale to dlatego że nie mogłem się zdecydować które się bardziej nadają.
Dla wszystkich świetnych Mam dużo zdrowia, Kuba.

Mini przepis i trochę o życiu.

Już po całym zamieszaniu. Testy były takie łatwe, że aż się uśmiałem. Tylko dlaczego nas tak straszyli przez miesiąc, że uczcie się gamonie, bo ojeju i tak dalej. Już mam ulgę że koniec nareszcie, ale nerwówkę to miałem, jakby to miały być jakieś testy stulecia czy coś. Nie wiem po co tak ludzi straszyć że będzie ciężko i się nie zda do 4 klasy i tak dalej. Jak bym wiedział że to zwykła najzwyklejsza nauka o tym co wszystko pamiętam to bym się tak nie denerwował, że ojeju jakieś trudne może i pewnie źle coś pomieszam i nie zdam albo co gorsze dostanę jedynkę. Ojeju jaka to ulga mieć już wszystko wreszcie z głowy. A ja wariat uczyłem się nawet z lekturnika i o Piłsudskim i Mickiewiczu, Sienkiewiczu, Koperniku i Marii Skłodowskiej i wielu wielu znanych Polakach, których przerabialiśmy, bo wiadomo że jak test z całej wiedzy co przerobiliśmy to z całej, a tego nawet na teście nie było i się zawiodłem, bo po co się tak wyuczyłem tych dat kiedy oni żyli i kiedy wszyscy umarli. To nie było wcale takie łatwe zapisać w szarych komórkach i ciągle się myliłem jak powtarzałem i nawet mi się raz przyśnił Kopernik, że był kucharzem i się ze mną ganiał po balkonie i nakrzyczał nawet na mnie, żeby mi to było ostatni raz, bo nie wolno mieszać soli z papryką, bo wybuchnie. No bez sensu całkiem! Więc jak widać chciałem całkiem zwariować od tej nauki.

Jak wróciłem wczoraj ze szkoły to normalnie byłem taki zmęczony, że się położyłem i zaspałem aż do rana, nawet nic nie jadłem. Moja mama mnie obudziła o 20:00 godzinie żebym się przebrał i umył, ale ja tego wcale nie pamiętam i jak rano się obudziłem to byłem zdziwiony, że jestem w piżamie. Dopadała mnie utrata pamięci czy coś. To chyba dlatego, że mój mózg już nie miał więcej wolnej pamięci i tego nie zapamiętałem. Ale za to jestem dzisiaj taki wyspany, że już nie wiem czy dzisiaj zasnę.

Dzisiaj chciałem jeszcze pokazać broszkę, którą uszyłem przed chwilą, bo ją się robi bardzo łatwo i szybko. To jest prezencik dla mojej mamy, bo już za kilka dni jest Dzień Mamy! Ale ja mojej mamie dam broszkę już dzisiaj, bo po co będę tyle czekał. I tak moja mama się domyśliła, że będę robił broszkę jak zobaczyła że wycinam kółeczka i tylko mnie poprosiła żebym bardzo uważał jak będę te kółeczka przypalał i dała mi pęsetę taką jak się wyrywa brwi, żebym nie trzymał palcami tych kółeczek. Tak oto wygląda gotowa broszka już przypięta.



Jak widać ja tą broszkę zeszyłem, ale można zrobić na klej. A teraz krótki opis dla tych co nie wiedzą, jak zrobić taką broszkę, ale niestety bez zdjęć, bo nie mogłem mojej mamy poprosić żeby robiła zdjęcia jak ją tworzę, bo wiadomo dlaczego, ale postaram się wszystko dokładnie opisać.



Wycinamy różne kółeczka z materiału, który się daje łatwo stopić nad świeczką. To musi być jakiś nylon czy coś. Potem zapalamy świeczkę i łapiemy te kółeczka pęsetą dla bezpieczeństwa i przytapiamy nad tą świeczką i te materiałowe kółeczka zeszywamy wszystkie razem i przyszywamy malutenieczką agrafkę z tyłu. Można dodać na środek jakieś koraliki i tak dalej, ale ja dodałem trochę brokatu i pomyślałem, że to zupełnie wystarczy. I koniec przepisu. Na zdjęciu ta różyczka jest taka jakby z siatki, ale to ten aparat tak ją pokazuje, a tak na prawdę to jest gładki materiał nylonowy, a nie siateczka. Mam ustawiony aparat na super macro i to chyba dlatego tak dokładnie pokazuje jak prawie mikroskop normalnie.
Bardzo udanej środy i całej reszty tygodnia i samych miłych chwil, Kuba.