Fioletowo.

Dzisiaj przedstawiam serwetkę z pokazywanego już schematu, który najbardziej mi się podoba jeśli chodzi o serwetki.



Najlepiej mi się z tym schematem pracuje, a w dodatku za każdym razem ta serwetka jest inna, a niby ten sam schemat.



Czasami zmieniam sobie zakończenie, żeby spróbować czegoś innego i tak mam już trochę inną serweteczkę. Mam bardzo dużo robótek na warsztacie, ale z czasem mam trochę krucho, bo szkoła i sprawdziany, kartkówki, przepytywania, lektury, zadania domowe i tak dalej i tak dalej. Aż się czasem człowiekowi ciśnie żeby powiedzieć oranyalekanał.
Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo spokoju, Kuba.

Świątecznie.

Oficjalnie ogłaszam, że u mnie już też się zaczyna sezon Świąteczny. Taką karteczkę zrobiłem w wolnej chwili.



Dużo fioleciku, bo fiolet ostatnio jest modny i coraz więcej osób zaczyna za nim przepadać. Ja oczywiście nadal przepadam za turkusowym, bo ja jestem tradycjonalistą i nie lubię zbytnio zmian.



Powiem też, że nawet mi się ta fioletowa karteczka podoba, ale bez przesady, nie będę jej za mocno chwalił, bo trzeba zachować trochę skromności.



Ruszają przygotowania do Świąt, nawet w sklepach już się przyozdobili, wiele choinek przy domach już jest ubranych w lampki. A jeszcze nie tak dawno temu wisiały flagi na 11-listopada. Sam robiłem do szkoły, ale to już się wydaje tak dawno temu.



A jak idą przygotowania do Świąt w innych miastach? Czy też jest już bardzo Świątecznie?
Wiele radości i samych miłych chwil, Kuba.

Sowy na dokładkę.

Napisałem w poprzedniej notce, że te sówki nie są zbyt fajne, ale tylko dlatego że wolę prace bardziej skomplikowane, a te sowy są takie bardzo proste. Zwyczajnie dlatego, że jak się robi coś w większej ilości to lepiej zrobić proste, bo przy skomplikowanych gdzie trzeba się mocno nawycinać ręcznie różnych szczegółów można paść na zęby ze zmęczenia. Dlatego te sowy do szkoły są jako takie, ale będę niedługo robił inną wersję tej sówki i wtedy dopiero wszyscy zobaczą różnicę i powiedzą że miałem rację.



A przed nami listopad. Nie lubię listopada, bo często jest zachlapany i podgniły. Trudno przeżyję, oby szybko mijał i żeby nastał grudzień. Zdecydowanie wolę grudzień, ale chyba wszyscy go lubią.
Wszystkim odwiedzającym wiele pogody ducha, bo na pogodę w przyrodzie nie ma co liczyć. Kuba.