Koszyczek z papieru.

Przedstawiam skończony już koszyczek. W poprzedniej notce pokazywałem jego początek.



To pierwsza rzecz w tym roku, którą skończyłem, no to oby tak dalej.



Złamałem w nim kilka zasad i połączyłem origami ze scrapowaniem i quillingiem.



Z tyłu też jest ozdobiony stokrotkami.



Wiem, że jest taka zasada, że nie powinno się łączyć technik. Właściwie to nie wiem dlaczego nie wolno. Ja lubię eksperymenty, ale nie wszystkim się to podoba, bo liczy się czystość dziedziny czy coś. To proszę o zrozumienie jeśli bardzo złamałem zasady i proszę nie strzelać bez ostrzeżenia.



Na przykład jest jeszcze taka zasada, że nie dodaje się dodatków do na przykład iksowanych kartek, żeby nie stracić z oczu haftu. Ale powiem w tajemnicy, że tą zasadę też złamałem i wcale tego haftu nie straciłem z oczu. Ale o tym opowiem dokładniej i pokażę w następnym odcinku, to proszę czekać niecierpliwie.
Dużo uśmiechów i samych miłych chwil, Kuba.

Koszyczek origami.

Mam ferie ale te ferie płyną mi trochę pod prąd, bo cały czas nadrabiam jeszcze te zaległości szkolne. Lepiej nie mieć zaległości, ale jak wiadomo jak się zachoruje to klops, bo choroba sobie upatrzy ofiarę i przez zaskoczenie człowieka dopada i już po planach na przyszłość. Prawie jak świńska grypa, ciekawe dlaczego tak się nazywa? Bo ja już się chyba trochę domyślam. Ale nie, nie, nie, ja nie miałem świńskiej grypy tylko coś innego i ciągle pamiętam ten szpital, nawet mi się jeszcze w dodatku śnił.
Teraz czas na zdjęcia i małe przedstawienie tego co zrobiłem w wolnym czasie.

Dzisiaj skromnie przedstawiam mój koszyczek origami.



Kosztował mnie dużo składania papierków w wolnych chwilach, a jego opowieść zaczyna się od tego, że miał być łabędziem, ale moja mama powiedziała, że nie chce łabędzia, bo nie ma go gdzie postawić za bardzo i szkoda tyle mojej pracy, żeby się kurzył gdzieś na parapecie, więc postanowiłem, że to będzie koszyczek, bo od dawna chciałem wypróbować to tworzenie modułowe.



I tak oto koszyczek ma spód łabędziowy i jest biały jak to łabędzie, ale nic nie szkodzi.



Jeszcze jest pusty bo nie wiem co do niego dodać, myślę że może coś na Wielkanoc żeby sobie stał na stole, albo w piwnicy jak się nie da na niego patrzeć. To taki żart.

Powiem szczerze, że to chyba będzie mój jedyny wyrób modułowy, na więcej się chyba nie skuszę, mówię uczciwie. Zresztą jak ktoś robił to origami to wie o czym ja mówię. Ale już spróbowałem i mogę dodać to do załatwionych spraw w życiu. Ile zrobiłem modułów? No tak po 120 przestałem już je liczyć i robiłem jakoś odruchowo. Nie wszystkie są równe i idealne, ale to się zasłoni jakimiś kwiatami. Jak widać na trzymankę do koszyczka zabrakło mi już niestety cierpliwości. Ciąg dalszy koszyczka nastąpi, to proszę czekać niecierpliwie.

A to są podkładki czekoladowe, które zrobiłem w starym roku, jak jeszcze nie umiałem robić okrągłych. Pokazuję je, bo to dobra zachęta jak ktoś nie umie się dogadać z szydełkiem, to może się wreszcie skusi i spróbuje.



Ja spróbowałem i teraz ciągle coś dzióbię jak mam chwilę. To tak raczej dla wprawy, żebym nie zapomniał.
Na dzisiaj koniec, bo nie wiem co mam pisać, a jakoś mi myślenie się zablokowało po tych lekcjach i już piszę same banialuki. No to kończę żeby się nie kompromitować za bardzo.
Wszystkim bardzo ciepłego lutego i samych miłych chwil, Kuba.

Szpital to piekło!

Byłem w szpitalu, ale już wróciłem. Miałem zwyczajnie kłopot z lekarzami bo każdy chciał mnie leczyć po swojemu a mój organizm nie mógł przeżyć takiej dawki wariacji i doprowadziło to do tego że musiałem iść do szpitala. Jak wiadomo w szpitalu nie jest wesoło. Co chwilę chcą mojej krwi, a ja ją za bardzo lubię żeby ją rozdawać co chwilę. Potem dają jakieś papki i mówią że to jedzenie, potem co chwilę przykładają pistolet do głowy i mówią że to mierzenie gorączki. Zwariować od tego można. Co chwilę mnie ktoś mylił z dziewczyną a jak mówiłem że jestem Kuba, to się strasznie dziwili. Dziewczyny chciały się ze mną podzielić lalkami, a jak odmówiłem to chciały mnie czesać. Ojeju co ja przeżyłem! Jak już jestem na wolności to czuję się całkowicie wyzdrowiały. Oby nigdy więcej nie iść do szpitala, bo to totalna zagłada.
Miałem dużo czasu na myślenie, bo ten całkowity spadek formy doprowadził mnie do takiej chwili że się zastanawiałem czy ja jeszcze coś będę pokazywał na blogu. Chyba zwyczajnie już mnie męczy bycie w tym internecie. Nie mam na to wszystko czasu. Mam kilka do pokazania prac które zrobiłem jeszcze w tamtym roku. Ale myślę ze jak na ferie nie dam rady się zebrać w garść i tworzyć coś od początku to zwyczajnie odpuszczam. Bo się nie chcę zastanawiać co dalej i myśleć jeszcze o blogu jak ja mam o czym myśleć. Dużo mam nauki, bo wiadomo nie można zostawać gdzieś w tyle tylko trzeba iść na przód. Nie chcę się odłączać od czegoś co lubię, ale jak trzeba wybrać to wolę spełnić moje marzenia, a jak mam spełnić marzenia to muszę się brać całkowicie w garść i się uczyć żeby się spełniły te moje marzenia. Tego nie mogę odpuścić więc odpuszczę blog bo bez bloga można żyć a bez obowiązków to już nie za bardzo. No ale to tak jak napisałem, jak się nie dam rady zebrać w garść to napiszę że nie dałem rady i powiem że miłego dnia i kropka.
Na początku lutego mam ferie, pomyślałem że może wkleję do tego czasu jakieś zaległe prace, których nie pokazałem jeszcze, a od lutego albo rozpocznę tworzenie, albo znikam i może od czasu do czasu coś pokażę ale nie za często. Szkoła niestety jest wymagająca i trochę męczy jak wiadomo a na feriach będę nadrabiał wszystkie zaległości z ostatnich dwóch tygodni nie odrabiania. Normalnie masakryczna zagłada z tym się szykuje. Jak nie zwariuję całkowicie od tego wszystkiego to dam znak, że jeszcze żyję.
Teraz obiecane kilka zdjęć, żeby nie było dzisiaj tak łyso.
Oto zrobione w tamtym roku podkładki pod kawkę albo pod inne kubki, trochę ich zrobiłem ale nie będę wszystkich pokazywał dzisiaj żeby nie zanudzać.



To było jak się chciałem nauczyć robić okrągłe, a wyszły mi takie.




Teraz już wiem jak się robi okrągłe, bo trochę trenowałem nad tym i wymyśliłem własny wzór. Oto pierniczkowe podkładki.



Zrobiłem jeszcze taka kartkę na imieniny dla Pani Teresi.





Z Papieru The ScrapCake. Czy właściwie ktoś coś wie co się stało z TSC, bo teraz to zwyczajnie widmo bez odpowiedzi na pytania. Było, było i się rozmyło. Tak to już czasem zwyczajnie bywa w tym internecie, że ludzie znikają i koniec kontaktu. I tyle na dzisiaj.
Bardzo dużo uśmiechów i samych miłych chwil, Kuba.